Chcecie drogi na skróty. Niestety takiej nie ma.

PROSZĘ, POWIEDZ, ŻE ZNASZ JAKIŚ SEKRET, DZIĘKI KTÓREMU…

Naprawdę miło, gdy ktoś skomplementuje twoje wysiłki, po jakimś długim okresie dosłownego zapierdalania, w czymkolwiek. Tylko często jest tak, że ktoś czuje się źle, bo coś osiągnąłeś, tym bardziej, jeśli masz do czynienia z osobą niedowartościowaną. Ludzie niedowartościowani, są z reguły słabymi ludźmi, są gorsi od innych, bo czują się gorsi, muszą cały czas udowadniać innym, jacy są fajni, a kto musi komuś cokolwiek udowadniać, znaczy, że nie jest tego pewny, a skoro nie jest pewny, to jest po prostu niepewną siebie i niedowartościowaną osobą.

Więc jeśli masz efekty poparte latami ciężkiej harówy na siłowni i restrykcyjną dietą, ten ktoś będzie chciał, abyś dał mu złoty przepis na sukces. Będzie się go domagał. Ponieważ osoby słabe, nie dopuszczają do siebie myśli, że aby coś mieć, potrzeba naprawdę ŻELAZNEJ wytrwałości i systematyczności. Oni myślą, że tobie się UDAŁO, że znalazłeś pewnego dnia złotą pigułkę, popiłeś ją wodą i twoje mięśnie zaczęły rosnąć. Chcą, byś zdradził im sposób, uważają, że jesteś im to winny, bo w końcu jesteś ich znajomym. Zaczną grzebać ci w diecie i małpować po tobie jakieś poszczególne dania, bo skoro zrobiłeś na nich efekty, to oni też mogą, zapytają się przede wszystkim, jakich suplementów używasz, a jak odpowiesz, że żadnych, to ci nie uwierzą, będą myśleli, że ten sukces nie tkwi w twojej pracy, tylko w jakimś proszku, ponieważ nie chcą wierzyć, że sukces stoi za ciężką pracą i latami harówy. Dlaczego? Ponieważ jeśli tak jest, oni wiedzą, że nigdy tego, co ty nie osiągną, więc wolą wierzyć, że istnieje jakiś złoty środek, droga na skróty, która da im wymarzone sylwetki, pieniądze czy chwałę.

NA PRZYKŁADZIE SIŁOWNI

Chcecie drogi na skróty. Ta droga nie istnieje. I nie powstanie nigdy. To, że kupisz akurat ten sam suplement diety co ja, nie znaczy, że zaczniesz po dwóch dniach być o 5 kilogramów masy mięśniowej do przodu, jeśli jesteś np. ektomorfikiem. Dużo łatwiej jest iść na trening i pomachać ciężarkami, tylko problem jest taki, że to może jakieś 30% sukcesu w budowaniu sylwetki, reszta to mozolne gotowanie, mieszanie, przyprawianie dań, bez których nie zbudujesz absolutnie nic. Tak, właśnie to chcę powiedzieć, jak ktoś coś osiąga, to podporządkowuje danemu celowi całe swoje życie i nawet jak wszystko się pali i wali, wciąż znajduje drogę na siłownię, bieżnię czy boisko.

Często miałem tak, że gdy przybiegłem pierwszy na metę z najlepszym czasem, przychodził jakiś kumpel i pytał o to, jak trenuję, co jem itd. A potem przez jakiś czas też próbował. No właśnie… przez jakiś czas. Zastanawiam się, czy kiedykolwiek przestanę trenować, nigdy nie opuszczam treningów. Więc jeśli ktoś myśli, że przez miesiąc osiągnie mistrzowski poziom i zmieni swoje życie, a potem już nigdy nie będzie musiał wstawać rano na trening, to jest zwyczajnym idiotą. Witamy w życiu.

CHŁOPAKI NIE PŁACZĄ

Z nikim nie chcę walczyć, ale jeśli akurat idzie o ludzi niedowartościowanych, to nawet lubię sprawiać im ten zawód na twarzy i ból, gdy widzą mnie po długim czasie zmian i pracy, widzę w nich wtedy ten pierwiastek zazdrości oraz nadziei, że skoro ja mogłem, to oni też dadzą radę (kolejny raz), i faktycznie próbują… przez dwa miesiące, a potem mówią, że to przez brak czasu i pracę, inaczej wyglądaliby tak jak ja albo i lepiej. Niektórzy nawet mi grożą, że gdy pójdę do pracy, to zobaczę, jak to jest. Nie da się ukryć, że lament to bardzo żałosny.

ZA KOŃCOWYM WYDARZENIEM, STOI MNÓSTWO WYBORÓW I LAT PRACY

I tu jest kolejny problem. Każdy ma wybór. Nikt ci nie kazał nie iść na studia i pracować od 19 roku życia, tamując sobie szansę na rozwój czy nawet kupienie czasu i rozkręcenie swojego życia tak, by za 5 lat nie martwić się o finanse. To twój wybór, nie mój. Ja wybrałem i ty wybrałeś. To, co ja mam w życiu, nie zawdzięczam, jak kolejny raz ci się wydaje szczęściu i czarom, tylko własnym wyborom i decyzjom. Więc następnym razem, zastanów się dobrze, zanim zaczniesz obwiniać kolejny raz wszystkich, tylko nie siebie, bo to znaczy, że wciąż nie bierzesz odpowiedzialności za swoje życie, a to bardzo słabe.

Bo to fajnie, że ktoś osiągnął efekty, daje nam to nadzieję, że my też możemy. Tylko problem polega na tym, że jeśli jest to tylko nasze życzenie, nie ma sensu nawet się zabierać do pracy. To, co widzicie, to tylko wydarzenie, wydaje się wam, że ktoś znalazł pigułkę szczęścia i edenu. Jednak oglądając końcowe wydarzenie i zwycięstwo, nie widzicie ciężkiej pracy i tysiąca godzin harówy, którymi to wydarzenie jest poparte. Więc przestańcie pytać o magiczny przepis, bo jest to brak szacunku, dla tych stojących już na szczycie.

——————————————–
+ kliknij lubię to i bądź na bieżąco: fanpage
+ obserwuj mnie na Instagramie: david_durden_
Oceń tekst klikając na gwiazdki (od 1 do 5)