Czy są jeszcze normalne dziewczyny?
5 (100%) 1 vote

Marcin poszedł na chujowy bazar, żeby kupić nowe buty. Chciał zaoszczędzić trochę kasiory, więc wydało mu się to świetnym pomysłem. Po chwili znalazł swój rozmiar, były białe, czyli takie jak chciał. Po tygodniu buty się rozleciały. Marcin wszedł na forum o obuwiu i zaczął najeżdżać na wszystkich producentów. Wszystkie buty są takie same, rozpierdalają się po tygodniu chodzenia, co za farsa! Szkoda pieniędzy, lepiej chodzić boso. Tak samo mogło być, gdy Marcin zamiast iść na chujowy bazar poznał kobietę na Tinderze, po czym wpisał w Google: „Czy są jeszcze normalne dziewczyny?”

Przypomina mi to trochę sytuację, w której facet idzie na dyskotekę szukać „tej jedynej”. Potem przedziera się przez wypindrzone lale z dupami na wierzchu i ustami czerwonymi jak róże. Ma tam wszystko, kobiety które zdradzają swoich facetów, tańczą z innymi, szukają atencji, albo puszczają się przy klubie w krzakach. Potem wraca do domu i zaczyna się stękanie. Wszystkie są takie same, wszystkie to kurwy, nie ma już porządnych kobiet. 

Czy są jeszcze normalne dziewczyny?

Na brzegu oceanu napełniasz kubek wodą. Nie ma w nim ryb. Czy to dowód na to, że w całym oceanie nie ma ryb? Oczywiście, że nie. Trzeba zanurkować głębiej, zbadać większą część.

Chcesz to chodź na dyskoteki, kluby i uwodź te Karyny, jeśli to lubisz i taka jest twoja wola – przecież nikt ci nie broni. Jednak szanse, że znajdziesz tam porządną i wartościową kobietę są bardzo małe. Chodziłem swego czasu trochę po tych klubach i jakoś nie robiły na mnie wrażenia Karyny z ego wielkości Saturna, czy quasi milfy. Jak wszędzie zdarzają się wyjątki, jednak jak to jest z wyjątkami – zdarzają się tylko okazjonalnie, inaczej żaden byłby to wyjątek.

Tylko nie mów potem, że mamy chujowe czasy i znalezienie fajnej, inteligentnej kobiety jest już niemożliwe. Jest tak samo możliwe jak 20 lat temu i tak samo możliwe jak 100 lat temu. Jak chcesz coś zbadać, to wybierasz sobie odpowiednią grupę odbiorców. Jak zaczniesz badać poziom wierności kobiet na dyskotekach, to twoje badania zdecydowanie okażą się szokujące i pewnie wstawisz na swojego bloga jakiś artykuł z clickbaitowym tytułem – „O kurwa! Wydało się! Wierność kobiet wynosi 10%, wszystkie są takie same!”. Jak zaczniesz badać ten poziom na ulicy, uzyskasz stosunkowo inne wyniki. Jak zaczniesz badać w bibliotekach – jeszcze inne.

Czego tu nie rozumiesz?

Czy są jeszcze normalne dziewczyny?

Tak widzisz siebie za rok w grudniu?

Chcesz to instaluj te wszystkie Tindery, Badoo i inne zjebane aplikacje – tak dobrze przeczytałeś, zjebane aplikacje, na których szansa na poznanie kogoś ciekawego i wartego uwagi, wynosi 0,01%. Poznawaj te atencjuszki i korpo suki, które chcą się dowartościować. Tylko mi potem nie wciskaj kitu, że teraz tak się ludzie poznają, dobrze wiemy, że jesteś leń i nie chce ci się ruszać dupy z fotela, żeby wyjść na zewnątrz i kogoś poznać. Czyli prawie jak 90% społeczeństwa. Byle tylko się nie narazić na odrzucenie, zminimalizować ból i ryzyko niepowodzenia.

A potem kontynuacja narzekań – ale patologia z tymi kobietami teraz, umówiłem się z dziewczyną przez Tindera i przyszła jakaś Karyna o dwa poziomy niżej, niż na zdjęciach. No jak kombinujesz na wszystkie sposoby i utrudniasz sobie życie, to się potem nie dziw, że masz adekwatne wyniki.

Albo ktoś umawia się z 16-latką i narzeka, że siano w głowie mają. No panie czy ty siebie słyszysz? Od 16 latki wymagasz ogarniętej bani i się zastanawiasz dlaczego jej nie posiada?

I tak ktoś mi pisze – „one teraz tylko na wygląd patrzą, bez dobrej mordy nie masz szans”. Eureka. Temat wałkowany osiemset razy. Kobieta o siebie dba – chce zadbanego partnera. Wytłumacz mi z jakiego powodu miałaby obniżyć swoje wymagania? Mężczyzna o siebie dba – dokładnie to samo, nie chce niezadbanej i nieatrakcyjnej kobiety, bo nie po to nad sobą pracuje i ciągle stara się być lepszą wersją samego siebie. Tak działa życie.

A czy to znaczy, że charakter i wnętrze nie jest ważne? A jest. I to bardziej niż wygląd. Wygląd jeszcze nie czyni cię zaradnym i inteligentnym gościem.

Większość problemów ludzi narzekających na brak normalnych kobiet, bierze się z tego, że są leniwi. Nie chce im się nad sobą pracować, są przeciętnymi facetami z za szerokimi spodniami, bez większych planów na przyszłość i oni oczekują, że zainteresuje się nimi piękna niewiasta. Ot tak, po prostu za to, że są. Tak za darmo. Bo im się należy. Tymczasem gdy dywagujemy na tym czy są jeszcze normalne dziewczyny, na innej stronie kobiety dywagują nad tym, czy są jeszcze normalni mężczyźni. 

A gdy okazuje się, że walą głową w ścianę, to zaczyna się usprawiedliwianie swojej osoby. Ludzie kochają się usprawiedliwiać. Mało kto ma jaja stanąć przed lustrem i przyznać – „no tak zjebałem to, muszę się ogarnąć”. Nie, nie, nie. Wolą stanąć przed lustrem i urządzić wyliczankę – „bo rząd, bo Tusk, bo polityka, bo ona, bo on, bo rodzice, bo zupa za słona i pogoda za brzydka”.

Chcesz ogarniętej kobiety? To jeśli jesteś ogarniętym facetem, po prostu ją znajdź. Kto ci panie karze zadawać się z wyuzdanymi „bitches”, laskami, które za próbkę perfum pokazałyby w internetach gołą dupę, czy innymi elementami tego świata? Czy ktoś cię do tego zmusza? Ktoś stoi nad twoją głową z Berrettą 92 i ci grozi? Nie? To po chuj sobie problemy stwarzasz na siłę? 

Jak chcesz kupić masło to idziesz do sklepu z częściami samochodowymi, czy do spożywczego? Tak więc myślę, że odpowiedź na pytanie – „czy są jeszcze normalne dziewczyny?” – jest jednoznaczna. 


brak

brak

brak

Korzyści bycia Patronem

polub fanpage

obserwuj na Instagramie