Cześć, jestem Dawid i kiedyś pokonałem Goliata.

Największym celem mojego pisania tutaj (czasami kontrowersyjnego, czasami mniej) jest sprawienie, żebyś w końcu złapał swoje życie za jaja i przestał patrzeć na nie z pozycji pasażera, bo uwierz mi, dużo lepiej jest siedzieć za kierownicą nowego Porsche, niż siedzieć z boku i tylko obserwować, jak ktoś dobrze się bawi.
Mam 21 lat i zawsze chcę być najlepszy, we wszystkim co robię. Kocham sport, nie wyobrażam sobie mojego życia bez regularnego biegania (szczególnie w ogromnych śnieżycach o 2 w nocy), grania w piłkę nożną, treningów na siłowni, pojedynków z workiem bokserskim, jazdy na nartach i w sumie mógłbym tak długo.

Główną wagę przykładam do pierwszych trzech wymienionych pozycji. Uważam, że sylwetka jest pewną wizytówką człowieka, tego czy chce mu się coś w życiu, czy może mniej, dlatego przywiązuję do niej bardzo dużą wagę. Bieganie dla mnie to kawał życia, częściej biegam niż chodzę. Może kiedyś będę biegł 3 lata bez przerwy jak Forrest Gump. Kto wie. A jak chcesz wiedzieć więcej, to pokaż mi twój brzuch, a powiem ci kim jesteś.

Poza sportem dużą część mojego życia stanowi muzyka. Gram na gitarze akustycznej, uczę się każdego dnia i już wiem, że nigdy nie przestanę, co znaczy też, że zawsze będzie w tej kwestii coś, czego będę mógł się nauczyć. Poza grą na akustyku i trochę na keyboardzie, uczę się śpiewać, od totalnego zera udało mi się mocno ruszyć do przodu, efekty pracy pewnie wkrótce ukażą się gdzieś w sieci.

Lubię Jacka Danielsa z Coca-Colą, kawę z mlekiem ale bez cukru, a mój ulubiony drink to Mohito. Są dwa filmy które uważam za swego rodzaju biblie życia – Fight Club i Forrest Gump. Lubię się też dobrze ubrać i dbam o swoją szafę jak tylko się da.

Uwielbiam sporty ekstremalne, a konkretniej mówiąc różnego rodzaju wyczyny spod szyldu Red Bulla. Niektórzy chcą skoczyć ze spadochronem, niektórzy na bungee, a mnie marzy się skok na rowerze nad przepaścią. Gdy już zrealizuję to marzenie istnieje szansa, że na moim blogu przestaną pojawiać się teksty. A jeśli już tak się stało, to pewnie nie doleciałem na drugą stronę urwiska i… no co tu dużo mówić, śmierć na miejscu.

Jakkolwiek poważnie brzmią teksty na moim blogu bądź świadom, że jestem pełen poczucia humoru i nie traktuję życia zbyt poważnie.

Nie powiem ci też o co chodzi w życiu, mogę ci jedynie powiedzieć, że: „życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz, na co trafisz”.