Każdy jest kowalem własnego losu – czy aby na pewno?
5 (100%) 9 votes

Jeśli narzekasz, że masz ciężko i masz wypracowane pewne mechanizmy w swojej głowie, które towarzyszą ci od kiedy pamiętasz, przychodzi grupa mędrców, która mówi – „no ale każdy jest kowalem własnego losu, nie zwalaj winy na innych”. Po części jest to prawda, ale tylko po części. 

Poprawnie powinno się powiedzieć – „każdy jest kowalem własnego losu – od chwili, kiedy staje się świadomy, iż jest kowalem własnego losu”. Powiedz dziecku z patologicznej rodziny, które codziennie ogląda w domu dantejskie sceny, że jest kowalem własnego losu. Nie, nie jest. To dziecko wchodzi w dorosłe życie z ogromnym bagażem na plecach, który zafundowali mu rodzice i ni chuja, ma wpływ na to co spotkało je w dzieciństwie. Może mieć więc sporo trudniej, od tych z normalnych rodzin, ale i tak znajdzie się grupka, która powie „no ale każdy jest kowalem własnego losu, nie zwalaj na rodzinę”.

Kowalem własnego losu jesteś od momentu, kiedy sam o sobie decydujesz i kiedy osoby z zewnątrz nie mają już na ciebie wpływu, bo możesz robić co chcesz i jesteś tego świadom. Kowalem własnego losu jesteś wtedy, kiedy stwierdzasz – muszę iść do psychologa, bo mam problem. Ale za to co spotkało cię wcześniej kiedy jeszcze o sobie nie decydowałeś, nie możesz odpowiadać i nie odpowiadasz.

Głupotą jest więc wrzucanie wszystkich do jednego worka i wciskanie im takich frazesów. Jest mnóstwo ludzi, którzy czują ogromną niemoc w swoim życiu i codziennie spotykają się z trudnościami, których by nie było, gdyby nie fakt, że w okresie rozwoju osobowości i poznawania świata nie dostali pomocnej ręki, tylko dodatkowego kopa na mordę, bo przecież byłoby za fajnie.

Oczywiście zasłanianie się całe życie tym, że „kiedyś miałem przejebane, więc teraz mi nic nie wychodzi” jest słabe. Bo jak już wiesz, że możesz kuć podkowę, to znajdujesz narzędzia i kujesz, a nie siadasz z założonymi rękami. Tak rodzą się silne charaktery, które kiedyś mogą być zdolne do wielkich czynów. Charakter rodzi się w bólach, zwycięstwo rodzi się w bólach, czy tych psychicznych, czy tych fizycznych na treningach.

Znalezione obrazy dla zapytania każdy jest kowalem własnego losu

Nie można cały czas wracać do tego co było. Musisz zaakceptować ten bagaż, który niesiesz i pomóc sobie jak najbardziej możesz, będąc już świadomym tego co jest grane dookoła.

Jednak absolutnym kłamstwem jest mówieniem, że każdy jest kowalem własnego losu. To tak jakby twierdzić, że wszyscy startują z tej samej pozycji. Nie prawda. Niektórzy dobrze się rodzą i rodzice praktycznie zapewniają im świetlaną przyszłość. Mają fundusze do tego, aby ułatwić dziecku rozwój i zapewnić np. studia na wymarzonym kierunku, na drugim końcu kraju, albo pracę w rodzinnej firmie od zaraz i nowe Alfa Romeo. Przy tym niektórzy muszą spać na dworze, jeść codziennie suchy chleb i jeszcze gdzieś tam wierzyć, że marzenie się spełni (np. Sylwester Stallone).

I co, każdy jest kowalem własnego losu? Niektórzy nie muszą być kowalami, bo dostają ten los od ręki, tak po prostu. Ci drudzy, muszą budować wszystko od podstaw, a jeszcze nierzadko, mają sytuację bardzo utrudnioną i o nich możemy mówić, że są kowalami własnego losu. Jeden drugiego nie zrozumie nigdy. Bo jak mówi przysłowie – syty głodnego nie zrozumie.

Osoba, która buduje swój zamek od fundamentów nie dogada się z królewiczem, który po prostu otrzymał do swojego zamku klucze. Takie osoby różnią się wszystkim i stoją po innych stronach barykady. Nie uważam też, że któraś ze stron jest lepsza lub gorsza. Ci i ci mają jakieś problem w związku z sytuacją, w której się znaleźli.

Podobny obraz

 

Finalnie uważam, że można osiągnąć w życiu niemal wszystko. Jednak wiele zależy od tego, jak wygląda faza naszego dzieciństwa i dojrzewania. Do jakiej trafiliśmy rodziny, jakie mamy wzorce i co obserwujemy w domu. Czy możliwości rozwoju są większe, czy mniejsze. Potem gdy już mamy trochę więcej lat, dostajemy do ręki młot i możemy kuć. Jedyni po tym co do tej pory widzieli rzucą młot na ziemię i nie będą mieli na to ochoty. Inni zaczną niemrawo, z niewielką nadzieją, ale po jakimś czasie będzie im wychodzić coraz lepiej i lepiej.

Aż pewnego dnia będą mogli z dumą powiedzieć – przezwyciężyłem demony z przeszłości i jestem kowalem własnego losu. To co mam, to dzięki swojej ciężkiej pracy i wierze w to, że jutro będzie lepiej. Na koniec wymowna scena z Wikingów. Podejmij wyzwanie i podnieś młot, tak jak prosi Ragnar Lothbrok.

Jeśli nie chcesz znajdziesz powód, jeśli chcesz, znajdziesz sposób. 

Udanych wakacji, oby były bogate w zmiany. 

I witam ponownie po przerwie!


brak