Tyler Durden
Rate this post

Mamy miejsca w pierwszym rzędzie teatru masowego zniszczenia. Komisja zniszczeń programu Mayhem założyła ładunki wybuchowe na słupach nośnych budynków w całym mieście. Za trzy minuty wybuchnie bomba i kilka kwartałów legnie w gruzach. Wiem to, bo Tyler to wie.

https://www.youtube.com/watch?v=…

Siedzę na komputerowym krześle obrotowym marki IKEA a Tyler Durden trzyma pistolet w moich ustach. 3 minuty. Chcesz to skomentować? Mając lufę w ustach mówisz samogłoskami.

– Nie.
– Emocje rosną?

I nagle pojmujesz, że to wszystko lufa, bomby, rewolucja ma coś wspólnego z nijaką Dianą Pixies. Prowadziłem zwyczajne życie, nie wychylając się przykładałem wielką uwagę do pielęgnowania tego co materialne. Nowy komputer, kolejna myszka z Razera, która miała pomóc mi wejść na szczyt internetowych serwerów gry Counter Strike, codzienna dawka batonów uzupełniała świetną dietę. Pokój urządzony w stylu IKEA, rodzice uwielbiali prostotę tego szwedzkiego… czegoś. To wszystko dawało mi poczucie spokoju. Miałem swój własny ciepły ośrodek w tym wielkim złym świecie. Ważne było też to aby wszyscy mnie lubili. To było najważniejsze. Byłem ulubieńcem wszystkich w rodzinie, grzeczny i dobry. Zawsze taki grzeczny i dobry. W wolne dni po nocach siedziałem nawalając kolejne Headshoty. Bycie pierwszym w tabeli w internetowej grze zespołowej daje Ci poczucie, że jesteś kimś ważnym.

A ona wszystko zepsuła. Diana Pixies wryła się do mojej głowy niczym wirus infekujący komputer. Wystarczyło jedno spojrzenie by wszystko co do tej pory wiedziałem przestało mieć znaczenie. Zostawanie w szkole dłużej jedynie by ją zobaczyć było obsesją. Niestety nie można się było z tego wyrwać. Mój spokojny świat jaki stworzyłem został zniszczony. Chciałem ją poznać, mieć.

Pewnego dnia na przystanku gdy siedziałem bez celu obok mnie usiadł pewien gość. Po chwili zapytał.
– Wiesz która jest godzina?
– Dwudziesta czterdzieści.
– Którym jedziesz?
– Nie ja tylko tak siedzę. A ty?
– Żadnym.

Kompletna obojętność sprawiła, że odpowiedź była jeszcze bardziej tajemnicza.

-Czekam na autobus, który nigdy nie przyjedzie.

I tak na mojej drodze stanął – Tyler Durden. Po krótkiej rozmowie z Tylerem wymieniliśmy się numerami. Tyler był dobrze zbudowanym człowiekiem z włosami zrobionymi na irokeza w stylowej koszuli i czarnej skórze. Biło od niego coś co trudno było opisać. Okazało się, że Tyler w wolnych chwilach wychodzi na miasto poznawać ludzi, zagaduje do nieznajomych, poznaje kobiety. Robi tysiące misji socjalnych na których myśl mam dreszcze. Prowadzi sportowy tryb życia, sporo biega i dba o swoje ciało.

– Niee to nie dla mnie. Właściwie mam jedną na oku i to tyle.
– Gdybyś chciał porady możesz zadzwonić.

Gdy kolejną noc marnowałem na przeglądaniu profilu Diany postanowiłem przerwać tą beznadzieję. Dzisiaj nie potrafię wyjaśnić dlaczego zadzwoniłem.

– Tyler?
– Kto mówi?
– Poznaliśmy się na przystanku. Siedziałem bez celu.
– Aa ta. Pamiętam. Ha. I co?
– Więc… musimy się spotkać.

– Żyjemy jak w puszce sardynek. Boimy się własnego cienia. Gdy wychodzisz na ulicę zastanawiasz się czy wyglądasz dobrze gdyż inni będą cię oceniać. Kupujesz najnowsze meble IKEA bo gdy zapraszasz znajomych oni również będą cię oceniać. To wszystko nie ma sensu. Sami się ograniczamy. Gdybyś tylko posiadał to wszystko będąc wolnym człowiekiem – dopiero wtedy naprawdę byś oddychał.
– Zawsze myślałem, że wystarczy żyć i się nie wychylać, być dobrym dla wszystkich i to wystarczy.
– Od dziecka nam ktoś coś wpaja. Rodzice chociaż dają nam życie często potem niszczą naszą kartę pamięci, która jeszcze niedawno była tabula rasą. Każdy chce być kimś, każdy chce się wyróżniać tylko nie każdy jest tego świadomy. Tak mówię ale mogę się mylić i jest to tragedia.
– Hmm. Coś w tym jest.
– Napisz do niej. Jesteś teraz na rozstaju dróg możesz wybrać ryzykowną i niezbadaną drogę albo na wieki pozostać w twoim słodkim i ciepłym ośrodku tego śmiesznego świata. Ale rób jak chcesz.

Tamtej nocy napisałem do Diany Pixies. A potem pisaliśmy przez cały miesiąc. Komunikator Gadu-Gadu pozwalał na pełną anonimowość z czego oczywiście skorzystałem. Tyler był w porządku jednak nie odpowiadało mi jego podejście do świata, było dla mnie zbyt agresywne i tak przestaliśmy się spotykać.

Zatrzymajcie na moment. Poczujcie te świąteczne cukierki.
http://www.youtube.com/watch?v=1…

Gdy wreszcie ujawniłem się Dianie okazało się, że również odwzajemnia moją sympatię. I tak zaczęliśmy się spotykać. Odrzuciłem gry komputerowe, odrzuciłem myszki z Razera, odrzuciłem całe moje dotychczasowe życie.

Pewnego zimowego wieczora byliśmy z Dianą na spacerze. W tle choinkowych lampek i padającego śniegu patrzyłem na jej pełne iskierek oczy. Jednak nie potrafiłem zrobić nic więcej jak tylko się na nią patrzeć. Byłem zbyt słaby by chociaż spróbować ją pocałować. Byłem żałosnym produktem ubocznym mojego dotychczasowego stylu życia.

-Uwielbiam jak się uśmiechasz [SMS: DIANA] -A ja uwielbiam jak się na mnie patrzysz [SMS: DAVID]

To twoje życie. I kończy się z każdą minutą. Wake Up. Wake Up. Fake Up.
Spałem? Poznałem Dianę? To tylko sen czy to naprawdę się dzieje?
Diana – to zadrapanie na podniebieniu które się nie goi bo je bezustannie macasz językiem.

-Idziemy jutro razem do szkoły? [SMS: DIANA] -Ok super! [SMS: DAVID]

Każdy SMS tej istoty był dla mnie oazą szczęścia. Każdego wieczoru umierałem i rodziłem się na nowo. Zmartwychwstały.

Możecie to sobie wyobrazić. Ten cukierkowy klimat, świąteczny czas, wydaje się, że wszyscy się kochają. Nawet chwilowo u mnie w domu nie rzucają się mięsem. I tak spacerujemy, sypie śnieg, czuję spokój, szczęście, lubię z nią spacerować. Każde nasze spojrzenie tworzy niesamowitą chemię. Obejmowałem Dianę ostatni raz przed świętami. Tak jakoś zdobyłem się na odwagę. Jednak zawsze gdy widziałem ją rozmawiającą z innym facetem chociażby na przerwach dostawałem migreny. Czasami nie mogłem spać. Czasami nie odpisywała przez dłuższy czas a potem okazywało się, że po prostu spała. Myśląc, że świat jest prawidłowy i piękny ufałem prawie wszystkim. Wtedy jeden z moich znajomych powiedział Dianie, że spotykam się z kimś innym co było kompletnym wymysłem gdyż Diana była pierwszą kobietą jaka zaistniała w moim życiu.

Ok. Dosyć. Wróćmy do normalności.
https://www.youtube.com/watch?v=…

Potem Diana przestała mi odpisywać. Potem Diana napisała, że to koniec. Potem prosiłem o kolejną szansę. Potem leżałem całymi dniami patrząc się w sufit. Potem chodziłem do szkoły i widziałem ją co jakiś czas. Potem obmyśliłem plan powrotu do niej.

Jestem złamanym sercem Jacka.

Tymczasem w domu jest już rozwód ale rodzice wciąż mieszkają razem. Psychiczna sieczka którą mi fundują trwa już od 6 lat. Widziałem wszystko, tłuczone talerze, noże w rękach, krzyki a nawet policję. Nie wiem kim jestem, nie mam niczego. Ostatnia rzecz która dawała mi nadzieję, że mogę żyć normalnie również przepadła – Diana odeszła. Diany nie ma.

Ojciec mnie olał. Kumpel mnie olał. Diana mnie olała. Zostałem sam.

Przez kolejny rok obmyślałem strategię jak wrócić do Diany. Pewnego dnia spotkałem Tylera i opowiedziałem mu o całej sytuacji. -Zawsze mogło być gorzej. Kobieta mogła podczas snu obciąć ci fiuta i wyrzucić z jadącego wozu. Uznał, że potrzebna mi gruntowna przemiana. Byłem na kompletnym dnie. Miałem paranoję w domu, miałem paranoję w umyśle, wszystko się sypało. Dziś podejdziesz do dziewczyny i zapytasz o godzinę – mówi Tyler. Zaczęliśmy o 15:00 a o 23:00 wciąż nie zapytałem żadnej. Uświadomiłem sobie jak żałosny jestem. Musisz to zrobić. Ludzie codziennie skaczą ze spadochronu, przeskakują nad przepaściami i rozbrajają bomby a ty nie potrafisz podejść do dziewczyny i zapytać o godzinę? Wreszcie wydusiłem to z siebie. Niewiasta spojrzała na zegarek w smartfonie i podała czas. Czułem się jakbym pokonał Goliata. Już chciałem rozbijać tutaj obóz, nareszcie stary – poklepał mnie po ramieniu Tyler.

Przez kolejne kilka dni chodziliśmy z Tylerem po miastach i pytaliśmy dziewczyny o czas. Początkowo było ciężko jednak z biegiem czasu łapałem temat.

-Wystarczy małe przełamanie, potem idzie dużo łatwiej.

Pewnego wieczora byliśmy z Tylerem w centrum handlowym. W jednym ze sklepów spotkaliśmy olśniewającą dziewczynę. Kupiła Frugo i poszła dalej Tyler powiedział, że zapłaci za zakupy a mnie kazał za nią iść, byłem w szoku.

-Podejdziesz do tej dziewczyny i weźmiesz od niej numer telefonu.
-Nie Tyler jeszcz…
-Patrz na mnie! Spierdoliłeś swoją poprzednią relację z Dianą bo byłeś pierdolonym frajerem! Tak było! W jej oczach jesteś kompletnym FRA-JE-REM! Chcesz to zmienić to biegnij za nią!

Prosimy zapiąć pasy. Spada ciśnienie w kabinie. Jadę za nią ruchomymi schodami. Nie ma przy mnie Tylera. Mam zrobić coś strasznego. Wyczuwam przyspieszone tętno. Idę szybciej, prawie przy niej jestem i wtedy… pomyślałem o Tylerze.

https://thecosmiccathedral.files…
-Cześć, słuchaj podoba mi się pewna dziewczyna w tym centrum handlowym, jestem David.
-Cześć haha Julia.

Jestem palącym poczuciem odizolowania Jacka.

-Moje ulubione! Podaj mi swój numer bo spieszę się na film.
-Okej jasne.

Odwracam się a kilka metrów za plecami stoi Tyler i puszcza mi oczko.

I tak to szło. Podchodziłem pytałem o numer, Tyler w tym czasie również podchodził. Czasami ścigaliśmy się kto zapyta więcej ludzi o godzinę. Czasami ścigaliśmy się kto zdobędzie więcej numerów w ciągu 15 minut. Czasami Tyler mówił za mnie.

-On jest niesamowity dlatego daj mu numer.
-Jestem niesamowity dlatego daj mi numer.

Zobacz jaką papką nas karmią. Muzułmanie rozprzestrzeniają się po europie w niesamowitym tempie a amerykański rząd wydaje wciąż miliardy na terapie odchudzające. Kobiety chcą mówić nam facetom jacy mamy być. Kobiety gdyby mogły najchętniej odcięły by nam ptaka i same przyszyły go sobie zamiast waginy. Wszędzie gdzie nie wejdę słyszę tylko o paradach gejów i lesbijek – gdyby tylko rodzice odpowiednio przyłożyli się do wychowania swoich dzieci nie było by takiego podziału. Facet jest facetem. Kobieta jest kobietom. Niektórym po prostu odpierdala. Myślą, że są pięknym unikalnym płatkiem śniegu. Mówię – nie marnuj tlenu, nie przywiązuj się do pierdół, nie uważaj się za lepszego od innych bo jesteś tylko marnym niekochanym przez Boga pyłkiem na tym łez padole. Nie boję się morderców i psychopatów. Boję się napisu Converse na moich butach, boję się pięciuset kanałowej kablówki. Dyktują nam co mamy oglądać, puszczają coraz głupsze programy abyśmy my byli coraz głupsi. Wiele ludzi haruje jak woły za marne groszy tak by tylko wstać rano, iść do pracy, wrócić i iść spać a w między czasie nakarmić się głupotami z TV. Mówią nam na kogo mamy głosować. Reklamy wciskają nam auta i ubrania. Harujemy by zarobić na niepotrzebne nam gówna. Jesteśmy średnimi dziećmi historii. Niewolnikami w białych kołnierzykach. Teraz kupujesz najnowszy sprzęt tylko dlatego żeby stał na półce dla ozdoby i nie korzystasz z niego bo boisz się, że się zepsuje. Stajemy się własnością tego co posiadamy. Facebook stał się polem bitewnym. Ludzie przekrzykują się na swoich tablicach tym gdzie byli, jakie mają auto i jak cudowny jest ich narzeczony. Wrzuca się teraz fotkę swojego ryja dwa razy w tygodniu i czeka na akceptację innych w postaci lajków. Jeśli liczba lajków jest o połowę mniejsza od liczby znajomych to jeszcze jest w porządku. Jeżeli jest poniżej wtedy trzeba zrobić nowe zdjęcie. Tworzą sztuczny internetowy świat podczas gdy tak naprawdę w prawdziwym jedynie dogorywają i czekają na śmierć. Boją się takich jak my. Indywidualistów. Ludzi, którzy wybrali swoją własną drogę. Gdy widzę kolejkę na ruchome schody wolę iść obok pustymi zwykłymi schodami. Ludzie spędzają teraz setki godzin na przeglądaniu śmiesznych kotów i memów. Teoria ewolucji przestaje być prawdziwa. Cofamy się. Pytam kogoś o zainteresowania a odpowiedź to – moda, fotografia lub nie wiem. Wszyscy stają się kopią kopi, kopi kogoś innego. Wyścig szczurów. Totalna masakra!

Czasami Tyler brał cenę z pomarańczy i ciągnął dziewczynę za włosy a gdy się odwróciła mówił, że miała to we włosach. Umiejętność eliminowania tego co nieistotne. Czasami siedzieliśmy na ławce w centrum handlowym i oglądaliśmy wyścig szczurów, setki kobiet, nastolatek i nastolatków szukających 24/7 idealnej sukienki, butów, kurtek z ręką przylepioną do smartfona a drugą trzymającą kubek Starbucks – bo tak po prostu trzeba. Wielka pogoń. Niektórzy myślą, że wystarczy tylko włożyć markowe ciuchy i to rozwiąże ich problemy. Czasami one same nas zagadywały.

-Macie papierosa?

Czasami biegliśmy za tą samą kobietą. Czasami chodziliśmy do sklepu z perfumami jedynie psiknąć się kilka razy. Czasami pytaliśmy czy w sklepie z ubraniami można kupić kartofle. Czasami przylepialiśmy sobie ceny produktów na koszulki i wychodziliśmy ze sklepu razem z dźwiękiem barierek ochronnych.

-Proszę pokazać plecaki.
-Myśli pan, że jesteśmy złodziejami?
-Nie ale muszę sprawdzić.
-Pokażemy panu chociaż tak naprawdę to nie ma pan takiego prawa.

Gdy człowiek zna swoje prawa może o wiele więcej.

W grudniu 2011 postanowiłem jednak spróbować odzyskać Dianę. Zimowy wieczór, pada śnieg, wspomnienia wracają. Idzie Diana i jej koleżanki. Podchodzimy z Tylerem (był wielkim przeciwnikiem tego powrotu – wtedy nie wiedziałem dlaczego).

-Cześć jak leci?

Po 2 minutach rozmowy Diana chce iść obok mnie. Po 4 minutach rozmowy jej koleżanki, które mnie nienawidziły nagle mnie pokochały. Po 6 minutach rozmowy dotykamy się ramionami. Po 10 minutach Tyler rozpoczyna walkę na śnieżki. Po 15 minutach Diana pyta mnie czy mam ten sam numer i przytula mnie na pożegnanie.

I wtedy. W tej pięknej chwili gdy patrzyłem na uśmiechniętego Tylera w skórzanej kurtce. Wtedy gdy śnieg zasypał nasze irokezy. Wtedy gdy Tyler lekko skinął głowa w stronę odchodzącej Diany. Wtedy dotarło do mnie, że… ja wcale nie chcę odzyskać Diany. Gdy pomyślałem o tym co robiliśmy przez ostatni rok, o tych wszystkich kobietach dużo piękniejszych od Diany… zrozumiałem, że nie chcę.

-Wiedziałem, że tak będzie. Nie zostawiłbyś tego świata który stworzyliśmy na rzecz Diany Pixies. Udowodniłeś sobie, że można się zmienić. Można wrócić i odzyskać to co stracone. Jednak zrozumiałeś przede wszystkim, że czasami pewne istoty stoją w miejscu podczas gdy my się poruszamy do przodu. I dlatego jesteś już dużo dalej niż Diana.
-Dzięki Tyler. Rzuć mnie śnieżką jeszcze raz.
-Nieee haha ty rzuć mnie!

Od roku biegaliśmy z Tylerem. Od roku chodziliśmy w każdy wtorek i czwartek na siłownię a dodatkowo graliśmy w piłkę nożną.

-Chociażby ten twój kumpel Simon. Chodzący robot. Zaprogramowany człowiek. Zastanawiałeś się kiedyś jak te ciasne spodnie wytrzymują nacisk jego grubego tyłka? Mówiłeś, że ile średnio spędza na robieniu zdjęć?
-Robi je cały czas, setki zdjęć na snapchata. Tysiące różnych minek jego śmiesznej do bólu twarzyczki.
-Kompletne dno. I ten kubeczek ze Starbucksa w łapie. I te drogie fajki które kopci każdego dnia. Codzienne wizyty w McDonalds, KFC. Widzisz. Za wszystkim co on uważa za oczywiste kryje się coś strasznego.

Bierze się dziewięćdziesięcioośmioprocentowy koncentrat dymiącego kwasu azotowego i dodaje trzy razy tyle kwasu siarkowego. Wkłada się te mieszankę do lodowej kąpieli. Potem, zakraplaczem do oczu, wkrapia się kropla po kropli glicerynę. I wychodzi nam nitrogliceryna. Wiem, bo Tyler to wie.

-Hej! Siema! Tak ty, ty w czerwonych włosach! (czasami jednak ktoś nas olewał).
-Aaa to spierdalaj! Idź szybciej bo zamkną ci ten butik!

I tak przez 4 lata. Byliśmy w Chorwacji i tam tańczyliśmy mimo, że wstydziłem się wcześniej tańczyć. Podchodziliśmy pod gwiazdami do dziewczyn na plaży i każdy wracał do pokoju z nową koleżanką. Byliśmy w Hiszpanii i tam poznaliśmy tysiące innych kobiet. Jednak tu nie chodziło o kobiety. Nie chodziło o numery. Chodziło o to by zrozumieć, że jest się wolnym. Chodziło o to by robić to co się chce bez zamartwiania co pomyślą inni. Razem z Tylerem od czasu do czasu uprawialiśmy amatorsko wrestling. Bywało, że wracaliśmy do domu mocno poobijani. Bywało, że kiedyś Tyler rozciął mi tkankę podskórną głowy i niezbędne było szycie.

-Jesteś niegrzeczna, chyba będę musiał dać ci klapsa!

Zauważyliśmy, że wiele kumpli podąża za nami. Bywało, że gdy szliśmy z Tylerem na miasto za nami szło 10 innych facetów którzy pragnęli tego co my już mieliśmy. Z niedowierzaniem patrzeli na rzeczy które robiliśmy i sami próbowali.

-Fajne włosy. -Fajne buty. -Fajna czapka. -Fajna reklamówka. -Fajne sznurówki.

To nie miało znaczenia co mówiliśmy.

Faceci zamiast być facetami pytają teraz na forach internetowych: „czy to było IOI?”, „jest szansa, że wróci?”, „zostałem pieskiem?”. Faceci wymierają i jest to tragedia.
-Jak masz na imię? – Dominika. – Marta. – Justyna. – Wiktoria.
-Wiecie gdzie kupić paliwo rakietowe do statku kosmicznego?
-Ciągle fajne włosy.
-Ciągle fajna czapka.

Żałowaliśmy facetów wciskających się w ciasne rurki, z grzywkami na Justina Biebera, z zerówkami na mordach i reklamówką Reserved w łapie. Było nam szkoda, że system tak bardzo ich zniewolił.

-Panowie, witam was na kolejnym spotkaniu grupy Mayhem. Pierwsza zasada grupy Mayhem – o grupie Mayhem się nie mówi (…). Dziś… będziemy prowokowali bójkę z nieznajomymi.

Każdego roku masz kilka pomysłów które są warte miliony dolarów. Nie jesteś jeszcze milionerem ponieważ jedynie myślisz a nie działasz.

Nie określa cię marka twojego samochodu! Ani twoje pierdolone zdjęcia na instagramie! Ani twój śmieszny profil na Facebooku! Ani model twojego smartfona! Ani liczba pieniędzy na koncie w banku! Ani kubeczek z logiem Starbucks w łapie! Ani twoje RayBany! Jesteście rozśpiewanym, roztańczonym gnojem świata, częścią tej samej pryzmy kompostu! Nie jesteście wyjątkowym i niepowtarzalnym płatkiem śniegu!

Robimy to tylko dlatego by wciąż łamać kolejne bariery. Nie szukamy miłości, nie potrzebujemy kobiet. Staliśmy się niezależni. Stworzyliśmy własny świat dla którego wiele ludzi dało by się pokroić. Gdy słyszeliśmy hasło „feministki” wybuchaliśmy śmiechem, gdy widzieliśmy ubranych do granic facetów wyglądających jak kobiety z jajami – wybuchaliśmy śmiechem. – To faceci mają chuja a to symbol władzy, tak było ponieważ tak jest od zawsze, taka jest natura. Kobietki chcą nam wejść na głowę bo zbyt wielu facetów to topowe cioty! – Tyler zawsze potrafił doskonale ubrać coś w słowa. Śmieszna była każda moda za którą podążały hordy zmobie-ludzi. Na instagrama śmieszne kobiety wrzucają teraz zdjęcia cycków i dupy pod pretekstem pochwalenia się sylwetką. Świat się cofa. Upadamy.

Ani twoje pieprzone Khaki…

-Oh to znowu ty Tyler, podchodzisz do mnie drugi raz w tym tygodniu.
-Jestem David. Tyler to mój kumpel.
-Nie żartuj doskonale pamiętam. Chyba, że próbujesz wybrnąć hę?

Z czasem szanse przeżycia maleją do zera.

Ani zdana matura…

-Ten jak mu tam. Viktor? Bierze narkotyki prawda? Oduczymy go tego.

Bierze się przebranie policjanta, kładzie biały proszek na stół, chowa pistolet do kieszeni i każe wszystkim grać. Wtedy przychodzi policjant przebieraniec ale ofiara nic o tym nie wie. Przez 10 minut przeżywa horror i widzi siebie w areszcie. Potem gdy jeden z nas pociąga za spust celując w policjanta ofiara ma już dosyć. Wtedy wszyscy wstają i śmieją się. Następuje zwrot akcji a człowiek czuje się jakby dostał drugą szansę.

-Hej ty masz jakiś problem?
-Nie a wy chcecie zaraz mieć problem?
-Oh to ty Tyler. Przepraszamy szefie.

Zaraz zaraz. Kto?

-Jaki Tyler?
-No jaki? Ty. Tyler Durden.

Z czasem człowiek staje się twardszy. Przestajesz czuć strach w każdej niezręcznej sytuacji.

Wtedy w centrum handlowym spotykam Dianę.
-Hej Diana chodź się przytulić.
-Cześć Tyler, tyyyle czasu!

Spadek ciśnienia w kabinie.

-Pomyślałam, że moglibyśmy się spotykać co ty na to?
-Jaki Tyler?
-Jak to jaki idioto? TY! Jest tu jeszcze jakiś Tyler?

Potrzebny natychmiastowy zastrzyk adrenaliny.

-Zmieniłeś się… miałeś jakąś dietę? Pamiętam jeszcze jak byłeś chudy jak patyk. Dlaczego wtedy nie oddzwoniłeś, mówiłeś, że masz ten sam numer?

A może wtedy zwariowałem. Kolejny raz mój mózg to sieczka. Kolejny raz ktoś próbuje ze mną grać w niewidzialną grę. Kolejny raz czuję paranoję.

Tylko utraciwszy wszystko, można robić wszystko. Miałem mnóstwo planów na przyszłość, nieźle zdałem szkołę, miałem mnóstwo sukcesów sportowych. Zwiedziłem sporo świata, rozmawiałem z tysiącem osób a co najważniejsze byłem wolny. Wiedziałem, że to wszystko to i tak nie jestem ja. Dzwonie do Tylera a on mówi, że spotkamy się u niego w piwnicy tak jak zawsze.

-Można się rozwijać w nieskończoność.
-Spotkałem Dianę i uważa, że nazywam się Tyler Durden. Spotkałem dresów na ulicy i uważają, że jestem Tyler Durden. Podchodzę do kobiety rzekomo drugi raz w tygodniu i ona uważa, że jestem Tyler Durden. Co się dzieje do cholery?!

Z czasem szanse przeżycia maleją do zera.

-Co to jest?
-Chyba wiesz.

Niektórzy mieszają nitro z bawełną i dosypują epsomitu w charakterze siarczanu. Tak tez można.

-To koniec wędrówki. Meta. Finisz.
-Nie rozumiem.
-Dotarliśmy do tego miejsca w którym jest koniec pewnego momentum. Historia zatoczyła koło.
-Dlaczego wszyscy biorą mnie za Ciebie?
-Chyba wiesz – Tyler zapala papierosa.
-Nie…
-Czemu mieliby nas z sobą mylić?
-Nie wiem…

Migające flashbacki w mojej głowie robią mi koncert lepszy niż na Rock am Ring.

-Dzięki Tyler. Rzuć mnie śnieżką jeszcze raz.
-Nieee haha ty rzuć mnie!
-Czekam na autobus, który nigdy nie przyjedzie.
– Napisz do niej.
-Patrz na mnie! Spierdoliłeś swoją poprzednią relację z Dianą bo byłeś pierdolonym frajerem! Tak było!
-A ja uwielbiam jak się na mnie patrzysz [SMS: TYLER] -Powinnaś dostać klapsa.
-Nie przypierdalaj się do mnie!

-Wiesz.
-Nie możliwe…
-Powiedz to.
-Ponieważ… jesteśmy tą samą osobą.
-Właśnie.
-Nie rozumiem.
-Szukałeś odmiany. Sam nie dałbyś rady. Wszystko o czym marzyłeś – to ja. Wyglądam i rżnę laski jak byś chciał, jestem mądry, zdolny a co najważniejsze wolny od wszystkich rzeczy od których ty nie jesteś.
-Obłęd.
-Wielu ludzi mówi do siebie, widzi się takimi jakimi chce być. Nie ma odwagi pójść dalej jak ty. Chociaż czasem ze sobą walczysz i bywasz sobą. Czasem udajesz, że patrzysz na mnie. Powolutku ulegasz i przeobrażasz się w Tylera Durdena.

-NIE OKREŚLA CIĘ TWÓJ SAMOCHÓD! ANI TWOJE PIERDOLONE ZDJĘCIA NA INSTAGRAMIE!

-Nie, podchodzisz do dziewczyn i poznajesz ludzi.
-Ty to robisz, ja tylko byłem wymyśloną podporą byś się nie bał, głosem motywacyjnym.
-Razem biegamy i chodzimy na siłownię.
-Biegasz sam a na siłownię też chodzisz sam. I myślisz, że dzięki komu napisałeś wtedy do Diany?
-Co?
-Opadanie na dno to nie piknik. A jak się poznaliśmy?
-Czekałeś na autobus który nigdy nie przyjedzie…
-Ja czekałem? No właśnie. Byłeś chodzącym przegranym. Nie było w Tobie ani trochę prawdziwego faceta. A teraz zobacz kim się stałeś. Pieprzysz Dianę, masz gdzieś bajki o miłości, wreszcie jest w tobie ogień i gniew a tego nam brakuje w tych czasach!
-To brednie! Jesteś psychiczny.
-Nie ja. Ty! Zresztą nie mamy czasu na pierdoły! °

To nazywa się zmiana szpuli, film leci dalej a widzowie nie maja o niczym pojęcia.
//////////////////////////////////////////////////////////////////////////

-Humorystyczna retrospekcja? Chcesz to skomentować?
Mając lufę w ustach mówisz samogłoskami.
-Wciąż nie mam pomysłu.
-Emocje rosną?
-Już przestały. Przez ciebie mam bliznę na głowie do końca życia.
-Wolałbyś umrzeć bez blizn? Zamknij się i siadaj. Zobacz gdzie razem zaszliśmy. Jesteśmy na szczycie. A wszystko to tylko dlatego, że spodobała Ci się jakaś kobitka. Tak naprawdę to nie umieramy. Przejdziemy do legendy.

Teraz ja celuję do Tylera. Koktajl myśli wciąż jest zdatny do pracy. Tyler jest tylko wyimaginowanym przyjacielem.

https://www.youtube.com/watch?v=…

-Co ty robisz?
-Strzelam.
-Za mną stoi kilka galonów nitrogliceryny.
-Przejdziemy przez to razem. Tak jak zawsze.

http://ak-hdl.buzzfed.com/static…

Wake Up. Wake Up. Wake Up. Wake Up. Wake Up. Wake Up. Fake Up. Wake Up. Wake Up. Wake Up.

Znajdź własnego Tylera Durdena.


brak

brak

brak

Korzyści bycia Patronem

polub fanpage

obserwuj na Instagramie