Cecha, która najbardziej odstrasza kobiety
5 (100%) 4 votes

Jest taka cecha, która zniechęca nie tylko kobiety, ale i wszystkich ludzi dookoła. Mimo, że truje się o tym wszędzie po sto razy i powtarza jak mantrę – do niektórych nadal nie dociera i potrzebują specjalnego zaadresowanego listu wręczanego do ręki, aby wreszcie uświadomić sobie, gdzie robią błąd.

Jak myślisz, o czym mowa? Chodzi o twój wygląd zewnętrzny i musisz jeszcze bardziej przypakować? Nie. Chodzi o zbyt małą zasobność portfela? Nie. Chodzi o desperację. Desperacja jest najbardziej nieatrakcyjną cechą, jaką może posiadać mężczyzna. 

Desperacja, rozpaczliwe wołanie o pomoc

Desperacja świadczy o tym, że masz okropnie nudne życie. Prawdopodobnie starasz się wybłagać jakąś kobietę, której nawet jeszcze dobrze nie znasz, aby do tego życia wskoczyła. I zgadnij co się dzieje? To nie działa. Ponieważ nikt nie lubi desperatów. Nie ma nic bardziej żałosnego niż mężczyzna, który poszukuje rozpaczliwie miłości swojego życia. Chce jej tak bardzo, że otrzymuje efekt odwrotny do zamierzonego. Oglądałeś How I Met Your Mother? Pamiętasz pewnie Teda, który już w pierwszym odcinku stwierdził, że skoro jego najlepszy kumpel się żeni, czas i na niego. Od teraz rozpoczyna poszukiwania tej jedynej.

Oh co to była za żałosna podróż. Przez pierwsze siedem odcinków Ted zdążył:

  • powiedzieć Robin (kobiecie, którą poznał i się zauroczył) na pierwszej randce, że ją kocha
  • pójść do biura matrymonialnego, aby znaleźć idealną kandydatkę na żonę
  • pójść na przyjęcie Halloween tylko dlatego, aby znaleźć jakąś kobietę, którą spotykał na tym samym przyjęciu rok temu, tylko zgubił jej numer – podejrzewał, że to mogła być “ta jedyna”
  • zorganizować specjalnie trzy imprezy pod rząd w swoim mieszkaniu, aby Robin, wreszcie znalazła czas i na którąś z nich przyszła

Oczywiście im dalej w pierwszy sezon, tym więcej głupot robił Ted. Ted robił wszystko, aby znaleźć swoją żonę i nic nie działało. W tym samym czasie jego przyjaciel Barney nie robił kompletnie nic, aby znaleźć kogokolwiek, a codziennie wychodził z baru z inną kobietą. Czym się różnili obaj panowie?

Ted był największym desperatem jakiego widziała telewizja w ostatnim wieku. Barney wręcz przeciwnie, wręcz biła od niego niezależność i optymizm.

Desperat działa jak chorągiewka na wietrze

Nawet jeśli robisz coś dobrze, ale gdzieś w głębi jesteś zdesperowanym gościem, który tylko modli się, aby kobieta “odpisała na SMS-a” – to będzie dobrze właśnie do tego momentu. Potem zaczniesz się sypać, jak domek z kart i wszystko mówiąc brzydko chuj strzeli.

Nieźle by było, gdyby każdy stopniowo starał się eliminować błędy które popełnia i szukać ich rdzenia. Ale zgadnij co? Tak się nie dzieje. Większość ludzi na tym świecie podchodzi do muru*, uderza głową raz, drugi, trzeci i kontynuuje to uderzanie przez kolejne dni, miesiące, a nawet lata. Dzięki temu nic się nie zmienia, a frustracja w nich narasta. Tworzy to nienawiść do płci przeciwnej i zaczyna się obarczanie winą za swoje niepowodzenia całego świata.

Głupotą jest robić ciągle to samo i oczekiwać różnych rezultatów. – Albert Einstein

* Walenie głową w mur jest świetnym pomysłem na płaszczyźnie np. sportowej, gdzie łamiesz kolejne bariery – wtedy warto walić głową w mur i przesuwać swoje granice. Jednak walenie głową w mur na segmencie relacji, psychologii czy problemów wewnętrznych, jest bezsensownym zajęciem. Po kilku latach takiego walenia, możesz zachowywać się jak bokser, który właśnie zakończył swoją karierę – wiesz jak się nazywasz, ale masz problemy żeby się przedstawić, bo twój mózg nie chce współpracować z aparatem mowy.

Desperację szczególnie widać na portalach randkowych, komentarzach na instagramie i w sumie wszędzie gdzie tylko się da. Przykładowa rozmowa, a raczej monolog wygląda mniej więcej tak:

– Hej mała co tam?
– Halo.
– Halo!
– Hej mała jesteś tam?
– 🙁
– Dzień dobry! wyspana?
– :((((
– ejjjjjj! Jesteś tam?!

Można by zadać sobie pytanie – dlaczego tak bardzo komuś zależy, aby osoba której nawet nie zna, albo zna co najwyżej kilka minut, odpisała mu na SMS-a.

Oczywiście znalazłoby się grono panów, którzy stwierdziliby “ale ja czuję, że to ta jedyna i dlatego tak robię, bo nie chcę jej stracić” – po prostu jesteś desperatem, ale spoko.

I znalazło by się grono pań, które stwierdziłyby “ale to bardzo miłe i urocze” – a jak wiemy nikt nie doradza gorzej w kwestii radzenia sobie z kobietami, niż same kobiety, które nigdy nie uwodziły żadnej kobiety.

I wtedy on napisał… dwudziesty raz z rzędu

Okej, więc po prostu nie będę desperatem, easy

Świat byłby zbyt piękny, gdyby to działało niczym przełącznik światła. Dziś masz włączoną desperację, jutro włączasz jej przeciwieństwo i jesteś super gościem, cieszącym się powodzeniem. Niestety to tak nie działa. Możesz grać “nie-desperata”, ale i tak prędzej czy później się wyłożysz. Dlaczego? Ponieważ twoja desperacja wypełznie na powierzchnię, czy tego chcesz, czy nie.

Nie bycie desperatem wynika z tego, jak wygląda całe twoje życie. Bo jeśli dzień w dzień oglądasz sobie pornole z komediami romantycznymi na przemian, pracujesz w McDonaldzie i gdy tylko widzisz ładną kobietę musisz zbierać szczękę z podłogi – to parafrazując Barneya – “Sorry Bro”, to tak nie działa.

Dużo osób ma tendencję do zabierania się za problem od dupy strony. Gdy masz problemy z kobietami przyczyną tych problemów najczęściej jest fakt, że nie wiesz czego chcesz od życia i nie masz na nie pomysłu (stąd bierze się desperacja – szukasz kogoś kto wypełni pustkę), a problemy z kobietami, to tylko skutek uboczny. I teraz wyobraź sobie, że gdy boli cię ząb zamiast iść do dentysty, ty ciągle faszerujesz się paracetamolem. Zwalczanie skutków, a nie przyczyny problemu, jest stratą czasu i nieporozumieniem. 

co najbardziej odstrasza kobiety

Powyższy obrazek można skwitować tylko w jeden sposób.

Znalezione obrazy dla zapytania barney stinson gif

Podsumowanie

Nikt nie lubi desperatów. Podobnie można by odwrócić sytuację. Wyobraź sobie, że jesteś człowiekiem sukcesu i co chwilę musisz użerać się z jakimiś desperatkami, które szukają męża “na już”. Piszą do ciebie setki SMS-ów, zadręczają telefonami i wręcz błagają o atencję, o jakikolwiek znak z twojej strony. Znasz pewnie to uczucie gdy podchodzi do ciebie bezdomny na ulicy i chce piątaka. Czujesz wtedy, że ta osoba jest zdesperowana, od razu stawia się niżej od ciebie i jest stroną proszącą. To nie jest fajne. W przełożeniu na relacje damsko-męskie – to nie jest atrakcyjne. Dlatego warto nad tym pracować.

Polecam również teksty, które mocno pokrywają się z tym tematem: 

Podobne tematy będą poruszane w Alpha Male – jeśli jeszcze nie odebrałeś przedpremierowej zniżki, masz szansę to zrobić tutaj.


brak