Wpisują w Google dwudziestoletni chłopacy, którzy zastanawiają się poważnie co jest z nimi nie tak. Wpisują, wchodzą na wizaż, zostają poklepani po plecach, że „jakoś to będzie, na pewno kogoś znajdziesz”, zamykają okienko Google Chrome i wracają do gry World of Warcraft z uśmiechem na twarzy. 

10 lat później robią to samo.

To, że masz 20 lat i nie masz dziewczyny, to nic strasznego. Jak masz mieć kogokolwiek byle tylko go mieć – to chwała ci za to, że wybierasz życie singla. Problem polega na tym, że w tym temacie mamy do czynienia z ludźmi z dwóch kategorii.

Pierwsza kategoria to ludzie socjalni, którzy często poznają nowe osoby, a jeśli już nie często, to przynajmniej regularnie. Socjalni nie mam na myśli ekstrawertycy zapierdalający do klubów co piątek. Introwertyk też może być socjalny, tylko że szybciej go to zmęczy i będzie potrzebował potem dłuższego pobytu samemu, żeby naładować baterie.

Jeśli należysz do tej pierwszej grupy, to nie masz się czym martwić i możesz zamknąć ten tekst. No chyba, że przez bycie towarzyskim rozumiesz chodzenie codziennie do swojego kumpla na gej party i wbijanie kolejnych leveli w Call of Duty Multiplayer. 

BŁĘDNE KOŁO

Bo właśnie ta druga grupa mniej więcej tak wygląda. To trochę tak, jakbyś solił herbatę i zastanawiał się dlaczego nie jest słodka. Potem szukał rozwiązania w internecie, otrzymywał rady w stylu: „spokojnie, kiedyś posolisz i będzie słodka” – i dalej solił. Jeśli nie wychodzisz, nie przełamujesz swojej strefy komfortu i nie dajesz sobie żadnych szans na znalezienie tej drugiej osoby, to masz problem i nie mów mi, że „taki po prostu jesteś”, bo to pierdolenie o szopenie gościa, który nie potrafi chwycić życia za mordę.

Mam 20 lat i nigdy nie miałem dziewczyny

Jeśli 90% memów na temat zadowalania się samemu prawą ręką dotyczy ciebie, to znak że powinieneś dokonać poważnych zmian w swoim życiu.

Tkwiąc dalej w takim układzie i wylewając żale w internetach nic nie zmieniasz. Oczywiście jakieś towarzystwo wzajemnej adoracji zarzuci mi dyplomatycznie, że „znalazł się alfa, który po prostu jest kozakiem od urodzenia, a niektórzy mają bardziej przejebane i nie da się tego od tak zmienić”. Alfa od urodzenia, to może być syn Cristiano Ronaldo. Większość zaczyna od kompletnego zera i żeby osiągnąć cokolwiek musi się nieźle narobić.

Kto ma cierpliwość, będzie miał co zechce

Ale żyjemy w niesamowicie upierdliwych czasach, gdzie wszyscy rezygnują po jednej próbie. Raz podchodzą do dziewczyny, ona nie chce z nimi rozmawiać, więc wracają do domu, odpalają grę i spędzają tak kolejny rok. Idą do klubu, dziewczyna nie chce z nimi tańczyć, więc wracają sfrustrowani do domu, robią sobie kakao i oglądają serial pod kołdrą. 

Tak zachowują się wojownicy w XXI wieku. Mężczyźni, którzy nie potrafią polować i którzy są zdani na łaskę losu. Stallone napisał scenariusz do Rocky’ego, poszedł do pierwszej wytwórni i go wyśmiali. Poszedł do drugiej i go wyśmiali. W trzeciej wcale go nie wpuścili. Gdyby Stallone urodził się w tych czasach, to po pierwszym razie wyrzucił by scenariusz do kosza i zaczął pracować jako sprzątacz. Nie zrobił tego i dlatego dziś wiesz kto to jest Stallone, a Stallone nie wie kim jesteś ty i nie dowie się, jeśli dalej będziesz bał się wyjść ze swojej jaskini.

Kiedyś wygrywał lepszy i silniejszy. Wyobraź sobie, że dostajesz plecak. W plecaku masz manierkę z wodą i nóż. Zostajesz zrzucony gdzieś w sam środek Dżungli Amazońskiej i jesteś zdany tylko na siebie. Nikt cię nie będzie szukał, nikt się nie będzie o ciebie martwił. Przeżyjesz to przeżyjesz, nie to nie.

Życie nie powinno być podróżą do grobu z zamiarem dotarcia tam bezpiecznie, w atrakcyjnej i dobrze zachowanej doczesnej powłoce ale raczej w ciele pokrytym siniakami, w pełni wykorzystanym i kompletnie zużytym z okrzykiem Łaaaa, ale jazda! ~ Bear Grylls

Mówią, że w takiej sytuacji słaby ale odważny wykorzysta nóż żeby popełnić samobójstwo. Silny i odważny znajdzie strumyk wody i będzie nim podążał aż do znalezienia cywilizacji. Beznadziejny usiądzie pod drzewem i zacznie płakać, licząc, że ktoś przyjdzie mu na ratunek.

Zastanów się kim ty jesteś.

Kiedyś myślałem, że gdy nie będę wiedział kim jestem, moi rodzice wskażą mi drogę. Potem myślałem, że zrobią to przyjaciele. Teraz wiem, że nikogo nie obchodzi to, jak będzie wyglądało moje życie za 5 czy 10 lat, bo nikt oprócz mnie nie wie, jak ma ono wyglądać. Jeśli widzisz siebie za 10 lat jako sfrustrowanego gościa, który ledwo wiąże koniec z końcem – okej, twój wybór. Tylko nie dziw się później, że zostałeś kimś takim, skoro chciałeś kimś takim zostać. 

Na koniec anegdota. Michał wierzył w Mikołaja do 20 roku życia. W tym wieku wyprowadził się od rodziców i czekał 6 grudnia aż mikołaj przyjdzie z prezentami. Nie przyszedł. Ta-dam. Okazało się, że samemu trzeba kupić sobie prezent. Wtedy dostanie się taki jaki chce i dostanie się go na pewno.

Inne teksty z tej serii: 


brak

brak

Korzyści bycia Patronem

polub fanpage

obserwuj na Instagramie