(Niektórzy) ludzie się nie zmieniają.
Rate this post

Dr. House powtarzał często, że ludzie się nie zmieniają. Miał dużo racji.

Uważam, że można się zmienić, przerwać swoje dotychczasowe złe nawyki, przejść na dietę albo zacząć biegać. Jednak rzucając kompletnie z rękawa liczbami – 90% ludzi, nigdy się nie zmieni na stałe. To będzie chwilowy impuls, a gdy już minie, wrócą stare nawyki.

NIEKTÓRZY LUBIĄ POPEŁNIAĆ BŁĘDY… WCIĄŻ TE SAME

Wchodzisz do kuchni, pierwszy raz w życiu dotykasz gorącego garnka. Automatycznie odsuwasz poparzoną dłoń. Na następny dzień znowu wchodzisz do kuchni. Znowu dotykasz gorącego garnka. Kim jesteś? Jesteś idiotą. Rok temu pisze do mnie człowiek, że przez jego chorobliwą zazdrość, posypał się jego związek. Dwa dni temu pisze do mnie ten sam człowiek, że przez jego chorobliwą zazdrość posypał się kolejny związek. Kim jest? Kretynem. Nie otrzymasz innych rezultatów, wciąż robiąc to samo. Większość ludzi jest jak kołki. Nic się nie da zrobić. Cały czas są jak chwiejący się Sub-Zero w Mortal Kombat, podczas gdy gruby głos ogłasza nam w tle “Fatality, Finish Him”. Jak jesteś zazdrosny, to popracuj nad swoim poczuciem wartości i to kurwa zmień, bo będziesz pisał za rok, trzy i nawet dziesięć lat, że twój związek zaraz padnie, bo jesteś zazdrośnikiem.

Ale (niektórzy) ludzie się nie zmieniają. Monika ważyła 10 kg za dużo. Zaczęła prowadzić dietę i schudła. Po okresie 3 miesięcy totalnego reżimu, drze kartkę z planem żywienia na kawałki i wyrzuca do kosza. Przecież zadanie zostało wykonane, teraz można wpierdalać co popadnie, można znowu jeść pizzę i lody! Mijają 3 miesiące. Monika jest w punkcie wyjścia. Monika znów waży o 10 kg więcej. Kim jest Monika? Cieszę się, że odpowiadacie chórem.

Ktoś był alkoholikiem przez 10 lat. Poszedł na odwyk. Już nie pije. A Dr. House mówi: ludzie się nie zmieniają. Wszyscy łapią się za głowy, przecież on już nie pije, udało mu się. Następnego dnia widzą go pijanego pod sklepem monopolowym. Co zawiodło? On tego nie chciał.

GDY WIDZISZ KOGOŚ, KTO DZIAŁA, PRZEZ CHWILĘ TEŻ MASZ OCHOTĘ

Miałem w technikum kumpla, który nie wyglądał za dobrze, jeżeli chodzi o sylwetkę. Codziennie stołował się w McDonald’s albo KFC. Kiedy słyszał, jak rozmawiamy z kumplem o treningach i diecie, często nie miał wiele do powiedzenia. Gdy był dublowany po raz dziesiąty na bieżni podczas biegu na 10 kilometrów, też nic nie mówił. Często wtedy przychodził do nas i stwierdzał: Koniec, zaczynam dietę, od jutra się zmieniam, jutro będę inny. I co? I robił dokładnie, to samo! Widziałem go z hamburgerem w ręce przed salą gimnastyczną, a on na to, że od jutra zaczyna, od jutra już naprawdę. A potem dalej robił to samo. Fajki to rzucał przez całe 4 lata edukacji i nie rzucił do dziś… chyba, bo dawno nie ma go już w moim życiu.

Żeby naprawdę się zmienić, trzeba tego pragnąć, trzeba tym oddychać. Jak ktoś sobie zapisał cele noworoczne na kartce i ma ŻYCZENIE, że je zrealizuje, to nie zrealizuje żadnego. Życzenia to się składa pod choinką. Pewnie nie raz miałeś takich znajomych, których widziałeś raz na rok. Spotykaliście się w 2010 i w krótkiej rozmowie przy zakupie prezentów dowiedzieliście się, że Michał w następnym roku będzie innym człowiekiem, zacznie zarabiać 10 tysięcy miesięcznie, kupi sobie Porsche, znajdzie fajną laskę i zbuduje mięśnie jak Arnold Schwarzenegger. Minął rok, spotykacie Michała i w sumie, to nie sposób było go nie poznać. Nic się nie zmieniło. Jest jeszcze grubszy, jeszcze gorzej się ubiera, jego relacje z kobietami nie istnieją, a Porsche jak nie było, tak nie ma. Nawet nie bierzecie już na poważnie tego, co mówi, bo mówi dokładnie to, co mówił rok temu.

ŻEBY SIĘ ZMIENIĆ, TRZEBA OPUŚCIĆ STREFĘ KOMFORTU

Żeby się zmienić trzeba naprawdę cholernie dużo pracy. To chyba najcięższa robota na świecie. Musisz opuścić strefę komfortu, zacząć robić to, co nie jest do końca przyjemne, wypłynąć na nieznane wody. Większość ludzi nie ma jaj, żeby tego dokonać. Są zbyt słabi, po prostu łatwiej jest im tkwić w tym, co mają, bo w końcu mają się okej. Czują się komfortowo. Co z tego, że są ciągle w związku z kobietą, która jest mocno poniżej tego, co zamierzali, a cała relacja zmierza ku katastrofie. Co z tego, że zarabiają tysiąc złotych miesięcznie, robiąc tyle godzin, że nie wiedzą, jak się nazywają. To przecież jest spoko. Potem spotkają przed Nowym Rokiem kogoś, kto naprawdę się zmienia, kto brnie naprzód i widać to gołym okiem. Przez chwile będzie im żal, będą nawet czuli zagrożenie, zapiszą na kartce to, o czym kiedyś marzyli, to kim chcieli się stać. A gdy zacznie się rok 2017, nie zmienią absolutnie nic.

Często przyczyną rozpadów związków jest wiara w prze­mianę par­tne­ra. Nies­te­ty, ludzie się nie zmieniają. A już na pewno nie, będąc w związku.


brak