Data publikacji: 21 kwietnia 2026
Data aktualizacji: 21 kwietnia 2026
Dzień dobry, dziś oldschool – bez pierdolenia kocopołów o analizie układu szczęki i kąta podbródka, który umożliwi Wam powodzenie u wielu dziewczyn.
Postanowiłem napisać ten wpis, ponieważ zauważam, że sporo osób patrzy w otchłań i ta otchłań zaczęła patrzeć na nich. Przez co jest brak akcji, brak wyników, wieczne analizy, a co za tym idzie – brak życia.
I piszecie mi: „Dawid, bo Ty piszesz, żeby robić looksmaxing, a ja np. jeszcze nie mam six packa i na razie nie podchodzę”.
Przypominam, że mamy kwiecień, więc jesteśmy na ostatniej prostej – Road to Wrestlemania, a mówiąc naszym językiem: Road to Summer 2026.
A tam, w tym ciepłym czasie, czeka na Was być może jakaś impreza Project X tier. Być może czeka na Was przygoda z ładną studentką, która akurat przyjechała do Krakowa do rodziny. Być może czeka na Was melanż w pizdę, w kosmos wyjebany.
Ale jak powiedział Jordan Belfort grany przez DiCaprio w „Wilku” – nic z tych rzeczy się nie wydarzy, jeśli nie podniesiecie słuchawek i nie zaczniecie dzwonić.

Fora, looksmax, resentyment i analogia do sprzedaży
A resentyment wjeżdża coraz mocniej.
Czytasz te fora i te smutasy, że już nie warto, że rynek się zjebał. Czytasz, że kto podchodzi do dziewczyn, to jest wariatem, bo to nie działa, że to tylko jestermaxxing. Albo że najpierw trzeba dopierdolić teścia i wyglądać jak Pudzian, bo inaczej nie ma sensu.
Tak jak już wiele razy mówiłem – wygląd ma znaczenie. Znacie moje podejście. Każdy, kto uważa, że wygląd nie ma znaczenia, jest ignorantem – bo ma.
Przytaczałem przykład z piłkarzem wielokrotnie. Piłkarz dobrze wyszkolony technicznie ma większy procent szans, że jego strzał na bramkę zakończy się golem. Przykład: co ładuje Vitinha, a jak radzi sobie z tym fragmentem gry np. Jan Betoniarek.
Chłop, co wygląda dobrze, tyra na siłce, dba o twarz, zna się na looksmaxie, ładnie się ubiera – ma większe szanse, że przeleci Anię z Gdyni, lat 22, która chce przeżyć American Pie Summer, aniżeli typ, co siedzi przez 365 dni w roku przed komputerem, ubiera się jak NPC, nie był nigdy na siłce i nie wie, za jakie sznurki pociągnąć, żeby jego twarz wyglądała lepiej.

Wygląd pomaga, dlatego trzeba go podkręcać
No panowie, zgodzimy się chyba z tym wszyscy? To naprawdę jest oczywiste.
I na to nie trzeba się obrażać – z tym trzeba dealować. Bo Ty już to wiesz i teraz albo się tym katujesz jak ofiara, albo podkręcasz co możesz w zakresie swoich możliwości czasowych/finansowych i idziesz na boisko grać w piłkę.
Dlatego cisnę – róbcie wygląd, pakujcie w looksmax, bo będziecie częściej dzięki temu strzelali gole. To jest naprawdę proste. Tu nie ma filozofii.
Jeśli nie ciśniecie wyglądu przynajmniej w jakimś stopniu, to jest tak, jakbyście chcieli jechać Ferrari na ręcznym i dziwili się, że jakoś tak ciężko to idzie.
„Dobra Dawid, ale ja mam 165 centymetrów wzrostu i przegrałem życie. W klubach nie mam szans ani nigdzie”.

Wiesz, jak modne są teraz wysokie podeszwy?
Wieczny redpill rage – czyli wiedza, która już Ci nic nie daje
A teraz przejdźmy do konkretów – zakładając, że to, co wyżej odnośnie wyglądu, jest już zrozumiałe.
Ponieważ z resentymentu, poddania się i analizowania rynku w nieskończoność – nikt jeszcze żadnych dziewczyn nie poznał i nie cieszył się życiem.
Naprawdę polecam odstawić na jakiś czas ciągłe czytanie forów o podrywie, looksmax.org, redpilla, oglądanie jak YouTuber X po raz setny mówi dokładnie to samo.
„Ale Dawid, to prawda, jest w tym coś!”
Dobrze – i co dalej?
Bo ja też wiem, że w redpillu jest sporo prawdy. Wiem też, że system nie jest sprawiedliwy. Wiem, że na wejściu ładna kobieta ma więcej atencji niż nawet atrakcyjny facet.
No i co mam zrobić, powiedz?
Mam czytać o tym codziennie i się tym karmić? I co mi da, że przeczytam po raz tysięczny, że hipergamia jest wyjebana w kosmos? Co mi da, że po raz dziewięćsetny obejrzę filmik: „kryzys relacji, nie warto już działać, epidemia singli, koniec!”?
No dobrze – jest jakieś zjawisko, są jakieś trendy i… co ja mam zrobić z tą wiedzą?
Nie masz na to wpływu
Bo to jest tak samo jak idę do dziadka i on mi mówi:
„Kurwa Dawidku! Widziałeś, co się dzieje?!”
Ja mówię: „Nie, a co się dzieje?”
„WOJNA III ŚWIATOWA WISI W POWIETRZU. JEST ROZPIERDOL, TRUMP ZAATAKOWAŁ IRAN, WSZYSCY DO WOJSKA PÓJDZIECIE”.
Łooo panie, no faktycznie.
Nie mam na to wpływu. Będzie, to będzie – co ja mogę z tym zrobić?
Nie karmię się tym.
Skup się na swoim podwórku
Ja już wiem wszystko o redpillu, trendach, looksmaxie. Kolejne artykuły nic mi już nie dadzą. To marnowanie energii i czasu.
Skupiam się zatem na tym, nad czym mam jakąś kontrolę.
Czyli dbam dalej o siebie, staram się wyglądać dobrze, buduję swoje projekty, poznaję laski i tyle.
I ja w codziennych interakcjach naprawdę nie widzę tego czarnowidztwa z internetów.
Deal with it.
Po tym wstępnym kazaniu kilka tipów na to, jak mieć opcje, jak mieć fajne wakacje.
Musisz mieć lejek, żeby mieć opcje
IInaczej się nie da.
Nie masz lejka? Nie masz opcji. Musisz aktywnie poznawać kobiety, żeby mieć opcje.

Słyszę te pitolenie na TikToku:
„ojej, ale ciężko w tych czasach, chlip, bo nie da się już nikogo poznać, chlip, bo ja idę do pracy, potem na siłownię i do domu, gram na PlayStation i powiedzcie mi, gdzie mam poznać jakieś laski?”
Ty, no nie wiem – może na ulicy? Może w supermarkecie? Może w parku? Może na zajęciach pilates? Może kurwa… wszędzie?
Tylko jeśli Ty idziesz do pracy, patrząc się przed siebie, nie patrzysz na nikogo przechodzącego obok, potem od razu kierunek siłownia, trening, między przerwami telefon i powrót na chatę – to faktycznie…
To nie jest system, który będzie Ci generował jakieś opcje. Może raz na ruski rok coś wpadnie, ale to naprawdę słaby system.
Więc jak z tym lejkiem? Powiem Ci, jak ja to robię, bo traktuję to jak system. Sprzedaż, sport – nazwij jak chcesz.
Na pewno nie jest to „bajka romantyczna”, tylko bliżej temu do systemu sprzedaży.
Cold approaching
Dla mnie nadal najfajniejsze.
ROI słabe – to fakt, bo brak kontekstu zawsze będzie miał słabe ROI. Ale najlepszy sposób – poznajesz dokładnie takie laski, jak chcesz, rozwijasz mega pewność siebie. IMO nie ma nic wyżej, co możesz robić – to jest peak pewności siebie: podchodzić na trzeźwo, w codziennych sytuacjach do fajnych dziewczyn.
1% typów robi to regularnie. Masz kosmiczną przewagę + jeśli wyglądasz dobrze, tym bardziej.
Ustalam jednak system – robię w ciągu tygodnia przynajmniej 2 podejścia dziennie. Jeśli się da – czasami 3, 4, a czasami 5.
To daje, zakładając 3 podejścia dziennie od pn-pt → 15 podejść tygodniowo, 60 podejść miesięcznie.
Z tego lejka zawsze coś wpada. To nie jest romantyczne, ale to nie ma być romantyczne – to ma działać.
Tinder i portale randkowe

Side hustle. Nigdy to nie powinna być main game.
Nigdy też na Tinderach nie miałem tak fajnych dziewczyn, jak mam dzięki cold approaching. Nie wiem dlaczego – po prostu.
Jak coś wpada – fajnie, pociągnij interakcję, szybko ciśnij na spotkanie. To może być dodatkowy lejek uzupełniający.
Night game

Fajna sprawa – nawet jeśli nie lubisz tańczyć, masz miejsca do poznania dziewczyn z gadki:
- przed klubem
- na papierosie
- w przedsionku
- przy barze
Przez grę nocną rozumiem wszystko, co wiąże się z możliwością podrywu w nocy – czyli przenosisz się z klubu do innego, idziesz na shota do baru obok, idziesz do pubu – jesteś dynamiczny.
Nigdy nie wiesz, gdzie akurat coś wpadnie.
A teraz kilka dodatkowych informacji – dlaczego to działa i dlaczego to ma sens długofalowo.
Efekt skali — czyli przestajesz liczyć na cud

Największy problem większości gości jest taki, że oni grają w tę grę jak w totka.
Jedno podejście → brak efektu → „to nie działa”.
No kurwa, nie działa – bo to nie jest system jednorazowy.
To działa jak sprzedaż, jak siłownia, jak biznes. Nie robisz jednego telefonu i nie masz dealu. Nie robisz jednego treningu i nie masz formy.
Robisz dużo powtórzeń. (Tylko żeby było jasne – nie chodzi o wielkie łowy i spamowanie podejściami. Spontanicznie gdy akurat idziesz z pracy, na siłownię – wtedy po prostu wplatasz podejście w swój dzień naturalnie).
I teraz magia:
- 2 podejścia dziennie (pn-pt) w drodze na siłkę / z pracy → 40 miesięcznie
- 3 takie podejścia dziennie → ~60 miesięcznie
Z tego:
- część będzie neutralna
- część będzie słaba
- ale zawsze coś siądzie
Nie dlatego, że jesteś wybitny. Tylko dlatego, że grasz w grę statystyczną.
I nagle przestajesz myśleć:
„czy ta jedna się uda”
A zaczynasz:
„ile dziś zrobiłem ruchów do przodu”
To jest ogromna zmiana mentalna. Bo przestajesz potrzebować konkretnej dziewczyny. Masz system, który generuje kolejne.
Chcesz zwiększyć ilość kobiet w swoim życiu i nauczyć się poznawać dziewczyny gdziekolwiek jesteś? Ten poradnik jest dla Ciebie! Dzięki niemu:
– zaczniesz wreszcie nawiązywać nowe znajomości, niezależnie od miejsca,
– poprawisz swoją atrakcyjność mentalną,
– dostaniesz tipy na poprawę atrakcyjności fizycznej,
– zwiększysz ilość swoich randek nawet o 50%.
Desensytyzacja – czyli przestaje Cię to ruszać
Na początku każdy się spina.
Serce bije, głowa mieli:
- „co powiedzieć”
- „czy to ma sens”
- „czy ona mnie wyśmieje”
I dlatego większość nie robi NIC.
Ale jest coś, co rozwala ten problem kompletnie: powtarzalność.
Po:
- 10 podejściach – dalej stres
- 30 – trochę mniej
- 50 – zaczyna być normalnie
- 100 – masz wyjebane
I to nie jest żadna „technika podrywu”. To jest czysta psychologia.

Twój mózg przestaje traktować to jako zagrożenie. Jak zaczynałem byłem przerażony kogoś zagadnąć. Potem podnosiłem poprzeczkę aż w końcu zacząłem podchodzić do ładnych dziewczyn. Mózg się znieczulił.
To już nie jest:
„o kurwa sytuacja życia i śmierci”
Tylko:
„a, kolejna interakcja”
I teraz najlepsze: wtedy zaczynasz być naturalny. Nie dlatego, że się nauczyłeś tekstów. Tylko dlatego, że przestałeś się bać.
A to jest największy gamechanger.
Momentum – czyli nagle wszystko zaczyna iść

To jest moment, którego większość ludzi nigdy nie doświadcza, bo odpadają wcześniej.
Na początku:
- nic nie idzie
- zero efektów
- opór
- frustracja
Ale jeśli ciśniesz dalej, to w pewnym momencie coś się zmienia. Łapiesz rytm.
- jedno podejście wychodzi dobrze
- następne jeszcze lepiej
- nagle ktoś odpisuje
- wpada spotkanie
- potem kolejne
I zaczyna się efekt kuli śnieżnej.

Masz więcej pewności siebie → działasz więcej → masz więcej efektów → jeszcze więcej pewności.
To się nakręca. I teraz ważne – momentum nie pojawia się na starcie
Nie ma: „zacznę i od razu będzie ogień”. Nie.
Najpierw jest:
- tarcie
- chaos
- brak wyników
Ale jak przez to przejdziesz, to nagle – gra zaczyna być po Twojej stronie: I wtedy to już nie jest zmuszanie się.
To zaczyna być naturalne. Byłem, sprawdziłem, widziałem – to nie jest teoria z czapki, tak to działa.
Działanie > myślenie i analizowanie rynku
To, czego najbardziej potrzebujesz, jeśli utknąłeś w wiecznej pętli doomscrollingu, redpill rage i czytania o zajebistych „technikach” uwodzenia PUA – to po prostu DZIAŁANIE.
Działanie ucina myślenie.
Ty już prawdopodobnie wiesz wszystko, co potrzebujesz. Serio.
Jeśli siedzisz w tych tematach, forach – wiesz już wystarczająco dużo. Reszta tylko przegrzewa Ci mózg.
Dlatego apeluję – zamknij pizdę, grinduj wygląd na tyle, na ile możesz, i DZIAŁAJ.
Nie musisz działać idealnie.
Masz po prostu próbować.
Często nie wyjdzie i tak ma być – tonuj oczekiwania
Ja też mam cringe interakcje.
Też mi nie wychodzi.
Też jestem ghostowany.
Takie są zasady tej gry i tych czasów. Tego nie zmienimy.
Ale jeśli masz system, to rozumiesz, że tak to wygląda.
To nie jest błąd, że większość fajnych dziewczyn, do których podejdziesz, nie spotka się z Tobą.
To właśnie tak ma być.
Postaraj się ustawić taki mindset, żeby nie traktować tego jak testu Twojej wartości.
Nie:
„czy ja się nadaję?”
Tylko:
„sprawdzę, co się stanie”
Podsumowanie
To jest mindset, który staram się ustawiać zawsze.
Solo trip do Pragi i mam wątpliwości?
Pojadę i zobaczę, co się stanie.
Fajna dziewczyna przeszła obok w trakcie dnia?
Podejdę i zobaczę, co się wydarzy.
Może nic.
Może coś.
Może tylko krótka gadka i trening skilla.
Może fajna znajomość.
Sprawdź.
A te wszystkie treści o kryzysie relacji, o tym że faceci do dupy, że rynek, że hipergamia – bądź ponad to.
Wiesz o tym? Dobrze.
Ale nie pozwól, żeby coś takiego zatrzymało Cię w budowaniu własnego imperium.
Bo to jest właśnie różnica.
Jedni siedzą i analizują, jak bardzo wszystko jest przejebane.
Drudzy wychodzą i POMIMO TEGO – biorą z tego świata tyle ile mogą.
W 2026 stań się swoim własnym odpowiednikiem Aleksandra Wielkiego.





Kurwa panie, aż chce się żyć, jakże brakowało takiego czegoś…