“Jeśli kobieta zdradziła, to mężczyzna był temu winny”
4.6 (91.54%) 26 votes

Dostałem na maila fragment tekstu z pytaniem “co o tym sądzę”. Jako, że temat jest ciekawy, postanowiłem spróbować odpowiedzieć tym właśnie wpisem. Głównie temat będzie dotyczył zdrad oraz próby ich usprawiedliwiania. 

Nie ważne czy jesteś 8/10, 5/10 czy nawet 1/10. Jeśli okażesz kobiecie odrobinę zainteresowania, uwagi, adoracji, prędzej czy później zorientuje się, że ma od Ciebie to czego nie ma od swojego męża.. i pozamiatane. Stajesz się jej przyjacielem, kumplem na piwo lub nawet kochankiem.

A potem złość i płacz “jak ona mogła mnie zdradzić?!”. A co robiłeś jeden z drugim frajerze przez ostatnich kilka lat aby dbać o swój związek? Dlatego wcale mi nie żal zdradzonych facetów. Sami są tego winni. Nie stygmatyzujcie różowych, że takie złe i potworne, że gdy się w związku psuje, to z automatu szukają bolca na boku. To raczej bolec szuka ich.. zagubionych, zaniedbanych przez mężów, ze złamanym sercem, potrzebujących wsparcia, rozmowy, ciepła.. adoracji Nie mylić z atencją, bo te dwa słowa nie mają ze sobą nic wspólnego.

Wszystko zaczyna się od mężczyzny. O to jak dba o swoją kobietę. Kobieta nie jest głupia.. będąc kochana i adorowana odwzajemni się tym samym lub w dwójnasób. I to jest dla mnie wyznacznikiem prawdziwej męskości, kiedy facet jest na tyle ogarnięty życiowo, że umie zadbać o swoją połówkę. Delikwent, który pieprzy o równouprawnieniu w sferze uczuć lub siedzi i czeka na gesty i inicjatywę ze strony swojej partnerki, to zwykła roszczeniowa pizda. Mężczyzna, który nie umie zadbać o potrzeby emocjonalne swojej partnerki, niech lepiej nie bierze się za życie w związku, bo najwyraźniej nie umie zadbać o samego siebie.

Inne wpisy z tej kategorii: The Red Pill / Damsko-Męskie

Przyznam, że po przeczytaniu pierwszego zdania miałem całkiem dobre odczucia co do intencji i logiki powyższego tekstu. To fakt, jeśli nie zapewniasz kobiecie emocji i nic się nie dzieje, to jest duża szansa, że ta znajomość długo nie potrwa, bo kobieta emocji potrzebuje. Niestety dalej jest już tylko gorzej. Odnoszę nawet nieodparte wrażenie, że autorem tego wpisu jest kobieta, która stara się zrzucić na mężczyzn całą odpowiedzialność za swoje czyny.

Związek to partnerstwo, nie starania tylko jednej strony

Pierwsze z czym się nie zgadzam to przedstawienie problemu w sposób jednostronny. Jeśli ty chłopaku nie dajesz emocji, to twoja wina, że związek się skończy. To nie prawda. W związku jak dobrze wiemy nie jest tylko jedna osoba, a dwie (pomijam wszelkie inne odmiany związków). Relacja powinna opierać się na partnerstwie. Kobieta potrzebuje emocji, zainteresowania, bezpieczeństwa – okej, to prawda. Ale mężczyzna też w tym związku jest i też ma jakieś swoje wymagania. Najczęściej nie są one tak powiązane ze sferą emocjonalną i idą bardziej w stronę wyuzdanego seksu i koronkowej bielizny. Nie oszukujmy się, tak to wygląda.

Mówi się, że związek nie powinien być transakcją. I najczęściej osoba która to mówi czerpie ze związku większe korzyści niż druga. Bo to brzmi trochę jak – “nie możesz ode mnie wymagać, bo to miłość”. Bajki z Disneya odstawmy na bok. Nie twierdzę, że związek opiera się na wzajemnym przerzucaniu korzyści na jedną i drugą stronę i podejściu czysto kalkulacyjnym. Oczywiście, że nie. Jednak każdy wiąże się z drugą osobą, bo ma z tego jakieś korzyści.

Mężczyzna najczęściej chce ładnej kobiety, która potwierdzi jego status, a kobieta najczęściej pragnie tego statusu.

Więc wracając wstecz, rola kobiety nie kończy się na byciu. Filmy Disneya właśnie tak to przedstawiają, że kobieta to księżniczka, która czeka na księcia i poza istnieniem nie robi kompletnie nic. Facet często szuka ukojenia w innych ramionach, bo jego partnerka nie chce kochać się tak często, jak wcześniej, albo jej rola kończy się na rozłożeniu nóg i czekaniu aż jej partner odwali całą robotę. Nie mów, że nigdy o tym nie słyszałeś. Wchodzisz na forum dla kobiet, to czytasz jakieś formułki o treści – “czuję, że coś się wypaliło, on przestał się interesować, nie robi dla mnie już tego co dawniej, chciałabym znowu poczuć się jak na pierwszej randce”. Wchodzisz na forum dla mężczyzn i czytasz – “seks stał się monotonny, ona nawet nie zakłada już seksownej bielizny, jest bierna, chciałbym znowu mieć taki wyuzdany, ostry seks”.

Czy można usprawiedliwić zdradę?

Po tym jak tematy zostaną założone i padną pierwsze odpowiedzi mamy ciąg dalszy.

  • AD 1. Kobieta poznaje przypadkiem nowego mężczyznę, który daje jej to czego tak pragnie – emocji. Mija kilka dni i dziewczyna zdradza swojego kochanego niegdyś chłopaka.
  • AD 2. Mężczyzna poznaje przypadkiem atrakcyjną kobietę. Po kilku spotkaniach lądują w łóżku, a on dostaje to czego tak pragnął – wyuzdanego seksu z dziewczyną w stringach na tyłku.

Spłyciłem trochę, ale to dlatego, żeby jak najprościej przedstawić działanie tego problemu na dwóch frontach.

Teraz wróćmy do podesłanego tekstu.

Kobieta zdradziła? Wina Tuska

A potem złość i płacz “jak ona mogła mnie zdradzić?!”. A co robiłeś jeden z drugim frajerze przez ostatnich kilka lat aby dbać o swój związek? Dlatego wcale mi nie żal zdradzonych facetów. Sami są tego winni.

I tu zaczyna się robić śmiesznie. Okazuje się bowiem, że winę za zdradę kobiety (sic!) ponosi mężczyzna. Niezależnie od wszystkiego on jest winny, bo on zaniedbał i nie dostarczył emocji. Bzdura. Nie ma czegoś takiego jak usprawiedliwienie zdrady. Czy to z jednej, czy drugiej strony. Zdrad się nie usprawiedliwia, zdrad się nie popełnia. Jestem przerażony czytając takie brednie jak wyżej, bo wiem, że wielu zagubionych facetów (o tak, facet też może taki być, też może długo szukać swojej drogi) weźmie to sobie do serca. Wiem też, że wiele kobiet poczuje ulgę, bo przecież to oznacza, że można zdradzać. Zawsze potem wystarczy powiedzieć – “to twoja wina! nie dałeś mi odpowiednich emocji i mnie zaniedbałeś”. Bądźmy dorośli.

A jeśli faktycznie ma miejsce taka sytuacja jak powyżej, to pierwsze co powinno się zrobić, to spróbować rozwiązać problem rozmawiając o tym. Rozmowa dla wielu par w XXI wieku jest czystą abstrakcją, dlatego mamy tyle nieporozumień, zdrad i rozwodów. Jeśli rozmowa nic nie dała i druga strona nadal ma nasze potrzeby głęboko w poważaniu, to trzeba to zakończyć i tyle. Potem można robić co się żywnie komu podoba. Inaczej po prostu się nie robi.

Czy można usprawiedliwić zdradę?

Ogłoszenie: Jeśli jesteś zainteresowany ebookiem dotyczącym poprawy atrakcyjności zewnętrznej (jeśli chcesz zwiększyć swoje powodzenie u kobiet, powinieneś się nim zainteresować) i chcesz otrzymać 25% zniżki, podaj mi swojego maila – newsletter. Dodatkowo jeśli masz jakiś problem zapraszam do rejestracji na Manosferze. W razie chęci możesz również wesprzeć bloga na Patronite.

Kobiety to niewinne istoty, które trzeba szanować bez względu na wszystko

To raczej bolec szuka ich.. zagubionych, zaniedbanych przez mężów, ze złamanym sercem, potrzebujących wsparcia, rozmowy, ciepła.. adoracji Nie mylić z atencją, bo te dwa słowa nie mają ze sobą nic wspólnego.

Bo kobiety to takie biedne, niewinne stworzenia, które nie potrafią mówić. Nie potrafią być podłe, złe, mściwe bo to przecież nie leży w naturze kobiet. To domena mężczyzn, kobiety trzeba zagłaskać na śmierć, bo takie są niewinne. Ciekaw jestem czy takie usprawiedliwianie miałoby rację bytu w drugą stronę? Mężczyzn zaniedbanych przez żony, ze złamanym sercem, potrzebujących wsparcia, dobrego seksu, rozmowy i adoracji. Nie no oczywiście, że nie, mężczyzna to robot, który nie potrzebuje takich rzeczy. Już widzę te slogany – “gdzie ci prawdziwi mężczyźni! same cioty, to oni mają robić coś dla nas, a nie odwrotnie!”

Wszystko zaczyna się od mężczyzny. O to jak dba o swoją kobietę.

Wszystko od mężczyzny? Cywilizację zbudowali, jeśli to o to chodziło, to się zgodzę.

Kobieta nie jest głupia.. będąc kochana i adorowana odwzajemni się tym samym lub w dwójnasób. I to jest dla mnie wyznacznikiem prawdziwej męskości, kiedy facet jest na tyle ogarnięty życiowo, że umie zadbać o swoją połówkę.

Kobieta będąc kochana i adorowana może równie dobrze nie odwzajemnić się w dwójnasób, ale mieć całkowicie dosyć tego patosu, którym jest owijana. Najgorsze co można zrobić, to zagłaskać drugą osobę na śmierć. Skakać w okół niej jak gdyby była ósmym cudem świata. Wtedy istnieje bardzo duża szansa, że szybko jej się znudzi i znajdzie kogoś poważnego.

Mężczyzna, który wymaga partnerstwa w związku, to roszczeniowa pizda

Delikwent, który pieprzy o równouprawnieniu w sferze uczuć lub siedzi i czeka na gesty i inicjatywę ze strony swojej partnerki, to zwykła roszczeniowa pizda. Mężczyzna, który nie umie zadbać o potrzeby emocjonalne swojej partnerki, niech lepiej nie bierze się za życie w związku, bo najwyraźniej nie umie zadbać o samego siebie.

I oczywiście na koniec zawsze mamy fajerwerki. Nadal mam wrażenie, że pisała to kobieta, która jest przerażona czasami, które nastały i które wkrótce mają nastać. Roszczeniowa pizda? Mężczyzna, który uważa, że związek opiera się na partnerstwie i staraniu obu stron to roszczeniowa pizda? W takim razie kim jest księżniczka opisana w tym tekście, która może zdradzać, bo nie dostaje odpowiednich emocji i adoracji? Nie jest roszczeniową pizdą? Logika na poziomie pionka z warcabów.

Z ostatnim zdaniem po części mogę się zgodzić, ale tylko po części.

Pogląd przedstawiony w tym tekście jest całkowitym zaprzeczeniem poruszanego tutaj często samca alfa. Przywodzi na myśl podejście typowego beta mężczyzny, który na piedestale umieścił swoją księżniczkę i który robi dla niej wszystko. A jak go zdradzi? No cóż, to też nie jej wina, pewnie nie dostarczył jej odpowiednich emocji. Facet ma spełniać całą listę checkpointów i wymagań, a kobieta wystarczy, że po prostu istnieje. Związek z jej winy nie rozpada się nigdy, nawet jak zdradzi. 

Jeśli chcesz pomóc w rozwoju społeczności, to gwiazdkuj wpis na górze, polub fanpage na Facebooku i udostępniaj wpis dalej. 


Alpha Male

Manosfera