Siedzę na ławce, wyszedłem się nocą przewietrzyć bo akurat sypie śnieg. I tak myślę.

Dziś ludzie żyją ze sobą tak:

  • Znowu nie odłożyłaś pilota na miejsce.
  • Nie będziesz mi mówił, gdzie mam odkładać pilot. Nie musi być tak, jak Ty chcesz.
  • A to spierdalaj.
  • To spierdalaj. Nie chcą już z Tobą być. Założę Tindera i znajdę kogoś lepszego.
  • I vice versa.

I mamy rozwód. I jak, śmieszne? Bo jak dla mnie bardzo smutne. Mniej więcej taką trwałość ma większość związków w tych czasach. I ludzie się tym szczycą, są dumni z tej pozorowanej “niezależności”, że przecież jak nie wyjdzie, to nie wyjdzie, znajdzie się ktoś nowy, wystarczy uruchomić telefon. Dziś puste wartości są powodem do dumy, a te prawdziwe jak przyjaźń, miłość, braterstwo czy rodzina – powodem do wstydu.

Tinder, Social Media i 50 Twarzy Greya – kryzys relacji damsko męskich

Jak dla mnie rozwój technologiczny ma fatalny wpływ na relacje międzyludzkie, a już szczególnie na relacje damsko męskie. Gdybyśmy tylko zatrzymali się na samych SMS-ach, a Facebook by nie powstał… ehh można pomarzyć.

Niestety tak się nie stało i powstały te nieszczęsne Social Media. Dzięki temu ludzie mogą pochwalić się, w jakim gronie spędzają wigilię i kto ma lepszą choinkę. Kiedyś to wszystko zostawało w rodzinie, było sprawą zamkniętą dla innych. Dziś? Dziś trzeba się pochwalić, bo nie można być gorszym. A jak to się ma do świąt Bożego Narodzenia? Nijak jest hipokryzją, ale ludzie to przecież hipokryci, łącznie ze mną.

No i teraz mam czasami sytuację, że wchodzę na Instagrama i nie wiem, czy przeglądam właśnie magazyn Playboy w wersji elektronicznej, czy jednak jestem na Instagramie. Dziś nie można już zrobić reklamy kremu do twarzy, nie fotografując przy tym swojego tyłka. A może to normalne? Może ja jestem jakiś dziwny i mam nierówno pod sufitem?

Kultura hook-up i zdanie Jordana Petersona

Profesor Jordan Peterson w jednym wywiadzie wypowiadał się na temat niezobowiązujących relacji, aplikacji randkowych i kultury “hook-up”.

Powiedzmy, że masz piętnastu przypadkowych partnerów seksualnych. Nie wiem, czy jest… cokolwiek głębszego, co mógłbyś zrobić z kimś innym, niż uprawianie z nim seksu. Tak więc, jeśli jesteście gotowi podjąć ten najgłębszy akt i przekształcić go w tę najbardziej zbędną istotę, to właśnie to zrobiliście sobie i innym ludziom. I nie sądzę, żeby to był dobry pomysł. Myślę, że ludzie mają głębsze i bardziej znaczące życie, jeśli zaangażują się w monogamiczny związek. Dużo lepiej jest, gdy ludzie się w coś angażują. Pogłębia to ich życie i wzbogaca, a to oznacza, że ​​wziąłeś na siebie odpowiedzialność innej osoby, tak jakby była częścią Ciebie tak samo, jak TY. I to jest dla ciebie dobre. To trudne, ale to jest dobre dla Ciebie”.

*Kultura hook up to kultura, w której krótkie i powierzchowne relacje, dostępne za pomoca jednego kliknięcia, są czymś normalnym. Jest to kultura, w której nie ma miejsca na uczucia, tabu czy jakiekolwiek ograniczenia (więcej na ten temat: https://prasa.wiara.pl/doc/459303.Seks-i-dusza).

Tinder – bo jak nie Ty, to ktoś inny

Tak więc Tinder nie poprawił sytuacji. Co prawda według badań, dużą większość użytkowników stanowią mężczyźni. Jednak to sprawiło, że kobiety mogą przebierać, jak nigdy dotąd. Mężczyźni z kolei stali się zdesperowani, bo takie portale randkowe poza opróżnianiem zawartości portfela, nie przynoszą im większych korzyści. Rozrasta się przez to grupa mężczyzn, zaliczających się do Inceli. Więc tak, jak wspomniałem, mamy sytuacje, gdzie nie warto starać się o pielęgnację relacji, bo można włączyć Tindera i jak coś nie pasuje, to ktoś tam się wreszcie trafi.

Co jest złego w poszukiwaniu kogoś, kto odpowiada Ci pod względem wyglądu? Nic. Ale wydaje mi się, że hierarchia cech ważnych w partnerze wygląda dziś inaczej, niż kiedyś.

Kiedyś:

  1. Żeby był dobrym człowiekiem, który się mną zaopiekuje i będzie na dobre i złe.
  2. Żeby mi się podobał, ładnie wyglądał.
  3. Żeby mógł utrzymać rodzinę.

Teraz:

  1. Żeby mógł utrzymać rodzinę i miał dużo pieniędzy.
  2. Żeby miał six-pack i świetną klatę, bo można się pochwalić na Instagramie.
  3. Żeby był dobrym człowiekiem, który się mną zaopiekuje i będzie na dobre i złe.

Uważam, że teraz liczą się najbardziej rzeczy próżne, a faktycznie wartościowe cechy, są na szarym końcu listy.

Na dokładkę – arcydzieła kinematografii dla kobiet

Kolejna sprawa – kultura. Co my tam mamy na szczycie popularności w ostatnim czasie? 50 Twarzy Greya – wszystkie części, After czy 365 dni. A więc filmy, które bazują na najniższych instynktach i emocjach kobiet. I co załamuje, te filmy robią to bez problemu, bo kobiety coraz rzadziej oddają się refleksji nad swoim zachowaniem i postępowaniem. To jest trochę tak, jak gdyby ktoś zapytał mnie, jaki jest mój ulubiony film, a ja mówię: ostatnio widziałem świetnego pornola, był taki zwykły koleś, który nagle wygrał milion w Lotto i przeleciał wszystkie koleżanki, które zawsze chciał przelecieć. Co więcej, nie krytykuję tych filmów bezmyślnie. Pisałem o Greyu i tam podałem argumenty, dlaczego rozumiem kobiety i dlaczego ten film im się podoba.

Jednak umówmy się, ten film to tylko gra na emocjach. Nie jest arcydziełem, jeśli chodzi o zdjęcia, fabułę czy muzykę (ta akurat przyznaję – jest dobra). Jednak nie jest to Forest Gump, Gladiator, Przełęcz Ocalonych czy Zielona Mila. Wniosek, jaki po nim można wyciągnąć to: kobiety chcą być brane przez miliarderów z helikopterem na dachu. Za wiele do życia taka nauka nie wnosi.

Może zamiast chłonąć wszystko, co nam fundują na tacy media, warto się trochę zastanowić i zacząć myśleć, zadawać pytania? No nie wiem, może jednak jestem dziwny. A może zadawanie pytań jest niewygodne, więc lepiej, gdy ludzie chłoną wszystko bez refleksji?

Małżeństwo, religia i ważne wartości

Nie śmieję się z ludzi, którzy świadomie akceptując swoje wady i zalety, biorą ślub. Ja ich podziwiam i szanuję. Jednak zaznaczam – świadomych, którzy akceptują swoje wady i zalety. Nie mam tutaj na myśli ludzi, którzy biorą ślub, bo tak trzeba, bo wypada, bo tradycja. Od kiedy to przestało być przeżycie religijne, to jest coraz gorzej i lepiej szybko nie będzie.

I to jest świetne w małżeństwie dwojga ludzi. Decydują się być razem, rezygnując przy tym z innych opcji. Odpowiadamy sobie na tyle, że resztę życia poświęcimy sobie nawzajem. Teraz rzadko się to zdarza. Po co się poświęcać i mierzyć z szarością dnia codziennego. Nikt nie chce się poświęcać i brać dodatkowej odpowiedzialności na swoje plecy. Liczy się tu i teraz. Ma być łatwo i przyjemnie. Problem w tym, że życie nie jest łatwe i przyjemne. W zdecydowanej większości życie to ból i cierpienie.

Głęboka przyczyna

To, że dziś kościół jest w rozsypce i fundamenty chrześcijaństwa zostały zachwiane, to jest duża tragedia, której skutki będziemy obserwować jeszcze przez bardzo długi czas. Niestety jesteśmy ignorantami i musimy najpierw sami dotknąć gorącego garnka, nawet jeśli ktoś zapewniał, że jest gorący. Sodoma i gomora – tak, coraz bardziej tak wygląda nasz świat. Mówił o tym Jordan Peterson w psychologicznym znaczeniu opowieści biblijnych. Nie jestem w stanie przedstawić istoty tego problemu w blogowym wpisie, dlatego odsyłam Cię do tych wykładów, bo naprawdę warto lepiej to wszystko zrozumieć.

Wydaje mi się, że biblia to zbiór opowieści, które uczą nas życia. Te opowieści przewidują i obrazują pewne sytuacje, starają się nam pokazać, co powinniśmy robić, aby nie doprowadzić do tragedii. Gdy przestajemy się do nich stosować, to powstaje chaos, a od chaosu do upadku już niedaleka droga. To na pewno nie jest książka o tym, jak Adam i Ewa zerwali zakazane jabłko. Jeśli traktujesz Biblię dosłownie, to nic z niej nie wyniesiesz. Po co o tym piszę? Bo dla relacji damsko męskich również jest to istotne. Chaos jest zły, powinniśmy dążyć do porządku.

Mamy obecnie kryzys relacji i jestem naprawdę mocno rozczarowany tym, jak to wszystko wygląda. Nie sposób odnieść wrażenie, że dla większości kobiet liczy się to, co masz, a nie to jaki jesteś. I mówię to jako osoba, która dobrze sobie radzi i jest zaradna. Kobiety raczej chcą wiedzieć, co im dasz, co kupisz, a to, że jesteś fajnym gościem, schodzi na dalszy plan. Nie wiem jak Ciebie, ale mnie to dobija. Nie idealizuję, każdy ma wady i nikt nie jest perfekcyjny. Jednak wydaje mi się, że dziś łatwiej spotkać kobietę, która da Ci tysiąc powodów dlaczego nie warto na nią tracić czasu, niż taką, która da Ci tysiąc powodów dlaczego jednak warto poświęcić się relacji z nią.

Ani w lewo, ani w prawo, najlepiej pośrodku

Kolejne wrażenie, jakie odnoszę – nie możesz mieć wymagań w stosunku do kobiet. One mogą zrobić Ci listę tego, jaki powinieneś być, ale Ty nie możesz zrobić tego samego. I to nawet wtedy, gdy twoja lista wygląda tak:

  1. Żeby była szczupła.

I ja się wcale nie śmieję. To jest trochę tak, jakbyśmy zatrzymali się jedną nogą w XX wieku, a drugą jesteśmy w XXI. A i w ogóle to nie nazywajmy grubych ludzi grubymi, bo to nie wypada. Dziś przecież należy wszystkim mówić, że są cudowni i piękni, nawet jeśli mają otyłość kliniczną, która jest chorobą.

Idziemy dalej. Wielu mężczyzn chce się ustatkować (mam na myśli związek małżeński). I to nawet tych, którzy wydawali się kobieciarzami i są na to badania. Większość ludzi jednak dąży do ustatkowania się, bo to daje im spełnienie w dłuższej perspektywie. I to wszystko, mimo że mamy bardzo trudne czasy dla wiary i ważnych wartości. Jednak problem jest taki, że dobrych kobiet, jest jak na lekarstwo. Reszta kieruje się próżnymi wartościami:

  • skrajnym indywidualizmem i narcyzmem,
  • traktowaniem mężczyzny jak bankomatu,
  • traktowaniem mężczyzny bez empatii, w razie problemów, po prostu go zostawią i nie okażą wsparcia.

A jeśli już rozważają związek małżeński z mężczyzną, to kierują się głównie tym, co będą z tego miały. Nie robią tego, bo to świetny gość, przyjaciel, z którym razem do czegoś dojdą. Może ma dom, samochód, dużo zarabia, więc można się jakoś ustawić. Przecież w takich relacjach nic nie ma. Takie relacje są puste, nietrwałe i zieją hipokryzją.

A może tak było zawsze? Może zawsze był deficyt dobrych mężczyzn i dobrych kobiet? Może tak tylko nam się teraz wydaje, że jest inaczej, a wystarczy trochę się wysilić, poznać kilka nowych osób?

Wolałbym nigdy nie napisać tego artykułu

I ja naprawdę wolałbym nie pisać takich artykułów. Chciałbym, żeby to wyglądało inaczej. Chciałbym Ci napisać, że z relacjami damsko męskimi wszystko ok, a dobrych kobiet jest tak dużo, że ciężko trafić na te złe. Ciesz się życiem, ożeń się i bądź szczęśliwy. Chciałbym Ci napisać coś, co piszą na typowych blogach poprawno-politycznych i populistycznych. Ale ja sobie mogę chcieć.

Świata nie zmienię i do lat 90 niestety się nie cofnę. Z tego, co wiem, to Ty również. Więc co mi zostało? Dostosować się do obecnych czasów. Robię to niechętnie, ale nie mam wyjścia. Byłbym głupcem, gdybym udawał, że nie widzę tego wszystkiego, co dzieje się wokół. A czasami nawet chciałbym nim być, mniej świadomym, niezadającym pytań, mającym na nosie różowe okulary. Niestety na przełomie lat, życie i kobiety dały mi do ręki inne argumenty. Dlatego dziś nie noszę różowych okularów i nie jestem głupio i naiwnie nastawionym do związków człowiekiem. I jak napisałem – wcale się tym nie chełpię. Nie czuję się przez to oświecony czy lepszy. Po prostu nie mam wyjścia i wcale mnie to nie cieszy.

Mam wrażenie, że dzisiejszy świat płonie. Świat relacji damsko-męskich i wartości płonie na naszych oczach, a my możemy tylko patrzeć.

*

Wrzucam Dwa Plus Jeden na koniec, moim zdaniem pasuje do tego wpisu.


Sklep z kosmetykami do włosów męskich